Reklama

„Niewidzialna wojna”: Kuriozum na eksport

Patryk Vega postanowił zmienić model biznesowy swojego kina. Pokrętnie tłumaczy się z tego w autobiograficznej „Niewidzialnej wojnie”.
„Niewidzialna wojna”, reż. Patryk Vega, dystr. Kino Świat

„Niewidzialna wojna”, reż. Patryk Vega, dystr. Kino Świat

Foto: Katarzyna Srednicka

Sześć lat temu na jego filmy chodziły miliony, a każdy kolejny odnosił sukces komercyjny. Potem coś się zepsuło. Wyczerpała się pewna formuła bądź widzowie się znudzili. Dość powiedzieć, że najnowszego filmu tego kontrowersyjnego reżysera raczej nie obejrzy w kinach więcej widzów niż „Botoks” w jeden dzień.

„Niewidzialna wojna” wpisuje się w trend filmowych paraautobiografii. Mamy w kinach „Zołzę” inspirowaną życiem scenarzystki Ilony Łepkowskiej, będziemy mieć „Fabelmanów” opowiadających o dzieciństwie Spielberga, mamy też i Vegę. W serii scen kluczy reżyser zdradza, że był wychowywany przez samotną matkę i zawsze marzył o tym, żeby zdjąć z jej głowy troski finansowe. W młodości próbował handlu, także narkotykami, i został zatrzymany za kradzież perfum. Potem zajął się grafiką komputerową i marzył o współpracy z telewizją.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama