Status kandydata do członkostwa we Wspólnocie to początek rozłożonej na lata batalii o to, czym ma być Zjednoczona Europa. Jedni marzą o potędze wyzwolonej spod kurateli Ameryki, inni chcą tylko strefy wolnego handlu rozlewającej się na Eurazję. Ale są i tacy, którzy pogodzili się z wizją wiecznie podzielonego klubu dyskusyjnego.
Wołodymyr Zełenski miał szczęście, że trafił na Ursulę von der Leyen, która jest skłonna walczyć o wsparcie dla Ukrainy. Na zdjęciu podczas spotkania w Kijowie w asyście Josepa Borrella, szefa dyplomacji UE
Czy to był wyrzut sumienia za lata zaniedbań w modernizacji Bundeswehry, kiedy była ministrem obrony, przez co Niemcy nie mają dziś skąd wziąć broni dla Ukraińców? A może odkrycie nowego sensu życia, gdy siódemka dzieci już wyszła z domu i nawet mąż nie chciał zamieszkać z nią w Brukseli? W każdym razie Ursula von der Leyen porwała się 11 czerwca na rzecz niezwykłą. Bez konsultacji z przywódcami najważniejszych państw Unii pojechała nocnym pociągiem do Kijowa z ofertą otwarcia przed Ukraińcami bram Unii. Po półtorej godzinie rozmowy w cztery oczy z Wołodymyrem Zełenskim Niemka zapowiedziała, że Komisja Europejska będzie rekomendować przyznanie statusu kandydata dla jego kraju.
Pozostało jeszcze 95% artykułu
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.