W sporym tekturowym pudełku autorzy gry umieścili dużą, filcową szachownicę spiętą metalową obręczą. Jest bardzo zwyczajna, czego nie można powiedzieć o figurach. Te przypominają bowiem znane stołeczne budynki. Piony to bloki osiedla za Żelazną Bramą, prostokątne bryły pozbawione większej ilości ozdobników. Rotunda PKO ze swoim charakterystycznym dachem została wieżą, Sejm niepewnym, lecz niebezpiecznym skoczkiem, nadwiślańska zaś Gruba Kaśka – gońcem. Ponadto hetman przypomina Świątynię Opatrzności Bożej, a król – Pałac Kultury.




Wybór nie jest oczywiście przypadkowy i pozwala na liczne interpretacje. Pałac Kultury dominuje nad miastem niczym dawny władca nad wysyłanymi na śmierć legionami, ale też wydaje się figurą najbardziej kruchą. Skoczek jako jedyny może zaatakować hetmana, będąc jednocześnie poza jego zasięgiem.

Co ciekawe, piony wykonano ze specjalnej mieszanki betonowej z polskiego kruszywa. Są ciężkie, chłodne w dotyku, efektowne, choć w kilku przypadkach niepodobne do klasycznych pionów. Trzeba rozegrać kilka partii, by się do nich przyzwyczaić i bez większego trudu orientować w sytuacji na planszy.

Współczesne planszówki są ładne, ale produkowane seryjnie. Pierwszy nakład „Warszachów" nie liczy nawet 100 sztuk i choćby dlatego jest wyjątkowy.

—Michał Zacharzewski, Zdalaodpolityki.pl