Reklama

Bogusław Chrabota: Wielkanoc smutna i smutniejsza

Nie sądziłem, że dane mi będzie przeżyć smutniejsze święta Wielkiejnocy niż wtedy wiosną 1982 roku, w samym środku stanu wojennego. To też był wczesny kwiecień. Sam początek drugiej dekady. Przyroda jak dziś, nie zdążyła się jeszcze wybudzić z zimowego snu. Pamiętam paniczne poszukiwania jakichś, choćby nędznych, bazi, bo żonkile czy tulipany były, w przeciwieństwie do naszych czasów, kompletnie nieosiągalne.
Bogusław Chrabota: Wielkanoc smutna i smutniejsza

Foto: AdobeStock

Wiosna, po wyjątkowo ciężkiej zimie, przychodziła powoli i bez hałasu. Tu i ówdzie zieleniła się kępka trawy, gdzieś w azylach przyrody kwitły krokusy i przebiśniegi, ale przecież nie na wydeptanej, przygniecionej mrozem i wypłowiałej ziemi nowohuckich osiedli. Nie lepiej było w Krakowie, choć tam dało się dojrzeć jakieś namiastki wiosennego kwiecia na Plantach czy w parku Jordana. Pamiętam dojmującą szarość. I nie była to szarość przemysłowego krajobrazu, choć niebo uginało się od kurzu i dymów. Szarość była w nas samych, ludziach, którzy rozumieli, że w Polsce wydarzyło się coś nagłego i ważnego, że ktoś podjął decyzję o końcu karnawału.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama