Popis żonglerki przeszłością dał na Westerplatte minister Mariusz Błaszczak. Opisał II wojnę światową przez pryzmat męczeństwa Polaków – od zbrodni w Palmirach i Katyniu po terror na cywilach: 800 spacyfikowanych przez Niemców wsi, rzeź Woli podczas powstania warszawskiego. Mówił, że za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci, a mimo to wśród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata najwięcej jest Polaków. – Symbolem stała się rodzina Ulmów zamordowana przez żandarmów niemieckich – ciągnął minister obrony. Przypominał łapanki, wywózki, katorżniczą pracę: – To był dzień powszedni dla Polaków.