Kiedy sondaże prezydenta François Hollande'a zaczęły niebezpiecznie pikować, ten pozbył się swej życiowej partnerki, Valérie Trierweiler, dla której onegdaj porzucił żonę i czworo dzieci. Tak jak kiedyś Ségolene Royal teraz Valerie przeżyła piekło ośmieszenia, bojąc się przejść koło kiosku Ruchu, bo każdy z nich był źródłem trucizny.
Operacja odsuwania byłej prezydenta polegała w tym wypadku na wyrzuceniu jej z Pałacu Elizejskiego i przydzieleniu osobistego lekarza, który zapisywał nieszczęsnej ogromne porcje środków uspokajających, przez co bohaterka afery tygodniami była jak śnięta i niewiele do niej docierało. Dobrze jej tak, była kokotą, prychnie Terlikowski, a Wojewódzki pozazdrości Hollande'owi igraszek z kolejną faworytą – aktorką Julie Gayet, do której głowa państwa nocą wymykała się z Pałacu Elizejskiego na skuterze.