Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Kachaber Kaładze grał w Milanie. To najlepszy gruziński piłkarz ostatnich lat, dziś polityk.
W Polsce traktuje się Gruzję jako jeden z tych dumnych krajów, które narodziły się po rozpadzie Związku Radzieckiego i pracują na swój rachunek. Blisko nam do Gruzinów, tym bardziej że ich relacje z Rosją są równie skomplikowane jak nasze, o żarze uczuć trudno mówić. Poparcie Gruzji w jej walce z Rosją przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego przysporzyło Polsce w Tbilisi dużo sympatii. Przekonali się o tym polscy dziennikarze, którzy jesienią ubiegłego roku pojechali do Tbilisi na pierwszy mecz. Gościnność Gruzinów jest powszechnie znana, co wymaga od przybyszów zdrowia i znajomości taktyki wznoszenia toastów.
Gruzja długo cierpiała za to, że była częścią imperium i kiedy Polska spotykała się ze Związkiem Radzieckim na jakiejkolwiek arenie sportowej, nie wdawano się w szczegóły, kto jest Rosjaninem, a kto nie. Wszyscy mieli na koszulkach napis ZSRR i nie mogli liczyć na życzliwość ze strony polskich kibiców.
Po wojnie Gruzja miała u nas nie najlepszą opinię, bo z tego kraju pochodzili Józef Stalin i Ławrentij Beria. Tylko na trybunach stadionów mogliśmy dać wyraz swojemu prawdziwemu stosunkowi do nich (co jednak wiązało się z ryzykiem). W roku 1951 władze popełniły zresztą taktyczny błąd. Do Polski przyjechała drużyna Dynama Tbilisi, żeby rozegrać cztery pokazowe „mecze przyjaźni".
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: