Reklama

Skok przez płot

Czasami nad ranem w nocnym autobusie byłem jedynym Polakiem, a niekiedy nawet jedynym białym. I ja, i oni wysiadaliśmy na rondzie Waszyngtona, z tym że oni szli do pracy w Jarmarku Europa na Stadionie Dziesięciolecia, a ja spać do domu.
Skok przez płot

Foto: Plus Minus

W środku nocy na największym bazarze Europy rozstawiano stoiska, więc kiedy przychodziło się rano, to były już godziny handlowego szczytu. Tłok straszny, osoba przy osobie. Co jakiś czas pojawiały się charakterystyczne wózki z materiałami do pakowania rzeczy, z napojami lub z drożdżówkami. To był prawdziwy oddech kapitalizmu i nie ukrywam, że tego oddechu, tej autentycznej przedsiębiorczości mi brakuje.

Kiedy się dowiedziałem, że na wiosnę 1989 roku do Polski ma przyjechać Stevie Wonder, gwiazda amerykańskiej muzyki soul, postanowiłem koniecznie być na jego warszawskim koncercie. Myślałem, że występ odbędzie się w Sali Kongresowej, więc zawczasu musiałem zadbać o bilety. Poprosiłem koleżankę pracującą w impresariacie artystycznym, by mi je załatwiła. – Cena nie gra roli – powiedziałem.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama