Reklama

Lasota: Urojenia Michnika

Zazdroszczę profesorowi Łukaszowi Święcickiemu.

Aktualizacja: 26.05.2016 17:17 Publikacja: 25.05.2016 12:14

Lasota: Urojenia Michnika

Foto: Plus Minus

Nigdy nie napisałam doktoratu, a w Stanach byłam przez kilka lat profesorem, ale takim amerykańskim, czyli nie do końca prawdziwym, choć na jezuickim uniwersytecie. Nie jestem więc żadnym autorytetem i Polskie Towarzystwo Politologów mnie ignoruje.

W zeszłym tygodniu w tygodniku „Do Rzeczy" ukazał się wywiad z „członkiem Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, dr. hab. n. med. Łukaszem Święcickim, specjalistą psychiatrą, profesorem nadzwyczajnym IPiN, p.o. kierownika II Kliniki Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie" (tytuły profesora wzięłam w cudzysłów, bo jest to cytat z Oświadczenia Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, w którym każde słowo brzmi jak świst bata).

W wywiadzie zatytułowanym „Symptomy obłędu udzielonego" profesor Święcicki zwracał uwagę na reakcje ludzi – najczęściej pojawiające się w środowiskach związanych z KOD – które, jego zdaniem, są przesadzone w stosunku do rzeczywistości. „Jest coś takiego jak obłęd udzielony, z francuskiego – folie a deux. Czyli stan, w którym innym osobom udziela się urojeniowy pogląd na sytuację" – mówił profesor Święcicki. – „Wydaje mi się, że teraz coś takiego obserwuję. Mam wrażenie, że to, co się dzieje z KOD, co jakiś czas przejawia takie symptomy obłędu udzielonego".

Tak się złożyło, że w tym samym tygodniu na łamach „Plusa Minusa" napisałam coś bardzo podobnego, tyle że w języku mniej naukowym, albo – przyznaję – może i pseudonaukowym. Pisałam o „amoku adrenalinowym", jaki ogarnął ludzi, którzy pod wpływem mediów wychodzą na ulice, by bronić się przed przerażającym dźwiękiem dzwonka do drzwi o piątej rano. Dzwonek. Oni otwierają, a tam stoi Antoni Macierewicz, który zarzuca im na głowę czarny kaptur i wywozi do Kaczorowa.

Zanim człowiek miał się czas zastanowić nad wywiadem z profesorem Święcickim, ze wzburzeniem odciął się od niego Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. „Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy psychiatra, wykorzystując swoją wiedzę, doświadczenie, a także stanowisko, czyli występując w roli autorytetu, w sposób nieuprawniony (tzn. bez uprzedniego osobistego badania) wypowiada się na temat osoby lub grupy osób, która ma inne – niż on sam – poglądy polityczne, a której przypisuje on brak równowagi psychicznej" – pisze Zarząd Główny.

Reklama
Reklama

Sprawa nie jest taka prosta. Jak się okazało, ZG PTP był najbardziej oburzony okładką „Do Rzeczy", tytułem i śródtytułami, czyli dokładnie tym wszystkim, na co profesor nie miał najmniejszego wpływu. (Mnie zresztą też zmieniono tytuł felietonu, na gorszy – moim zdaniem – ale niestety, żadne poważne towarzystwo nie zwraca na mnie uwagi).

Oczywiście psychiatra, tak jak ekonomista, socjolog czy fizyk może, a nawet powinien, wypowiadać się na temat zauważonych i niepokojących go zjawisk. Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego trochę zbyt podniecony (może by przyjąć 1 mg Lorazepamu przed rozesłaniem oświadczenia?) jest oburzony, że prof. Święcicki nie przeprowadził „osobistego badania".

Ależ właśnie prof. Święcicki mówił o zachowaniach „obłędu udzielonego", czyli o zachowaniach grupowych, które wszyscy oglądamy i słyszymy bezustannie od pół roku.

Jednym z podręcznikowych kryteriów „obłędu udzielonego" jest to, że dwie lub większa liczba osób podziela to samo urojenie lub system urojeniowy i wspierają się wzajemnie w tym przekonaniu. Nie trzeba więc specjalnych badań neurologicznych. Wystarczy zaobserwować, że np. Adam Michnik ma urojenia na temat możliwości aresztowania go przez Jarosława Kaczyńskiego, urojenie to podchwytuje np. Seweryn Blumsztajn, Jacek Żakowski, a potem z podobnymi urojeniami maszerują bataliony.

Profesor Święcicki mówił o symptomach i stanach, nie nazwał nikogo chorym psychicznie. Może ZG PTP nie wie, że wszyscy, nawet nie-chorzy-psychicznie (zdrowych już pewnie wśród nas nie ma) mają symptomy i stany. To tak jak z mówieniem prozą – nie wszyscy o tym do czasów Moliera wiedzieli.

„Uważam również, że w Polsce nie można mówić ani o stanie wojennym, ani o zagrożeniu demokracji" – stwierdził w swojej odpowiedzi na oświadczenie prof. Święcicki. A ja dodam: obiecuję, że pierwszego więźnia politycznego czy aktywistę wsadzonego do psychuszki będę bronić do upadłego. A mam w tym doświadczenie.

Reklama
Reklama

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95

Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama