Ekosystem młodych firm technologicznych ma nad Wisłą wielki potencjał, ale jest w stagnacji. Wystartowały prace nad dokumentem, który ma pomóc go uwolnić. Stoi za nimi Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Cel? Nie tylko wskazanie kierunków działań, ale również zdiagnozowanie kluczowych barier i wyzwań oraz uporządkowanie pojęć i definicji w ekosystemie. Jak słyszymy w resorcie, nie będzie to jedynie „suchy” dokument, bo ma łączyć podejście systemowe z propozycjami konkretnych rozwiązań, zarówno na poziomie regulacyjnym, jak i operacyjnym. Co istotne, elementem strategii będzie „wskazanie praktyk, które nie przynoszą oczekiwanych efektów i powinny zostać ograniczone lub zmienione”.
Wizja zamiast doraźnych instrumentów
Jak tłumaczy „Rzeczpospolitej” Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, polska strategia dla start-upów ma stworzyć spójne, długofalowe ramy rozwoju innowacji.
– Od badań i finansowania, przez regulacje i dane, aż po skalowanie i ekspansję międzynarodową, opierając się na dialogu z rynkiem i systemowym spojrzeniu na cały ekosystem – wylicza. – Naszym celem jest nie tylko uruchomienie publicznych zachęt i kapitału, ale przede wszystkim mobilizacja kapitału prywatnego oraz wzmocnienie współpracy biznesu, nauki i państwa jako trwałej podstawy konkurencyjności – wyjaśnia nam minister.
Jak zaznacza, chodzi o przejście od doraźnych instrumentów do wspólnej wizji.
– Wizji, w której innowacje stają się realnym motorem wzrostu gospodarczego, a start-upy – pełnoprawnym elementem nowoczesnej gospodarki – dodaje.
Na razie trwa tzw. mapowanie wyzwań. W MRiT podkreślają, że to złożone zadanie, gdyż to pierwsza próba objęcia ekosystemu start-upowego w sposób całościowy.
– Obejmuje ono bardzo szerokie spektrum zagadnień – od finansowania i edukacji, przez systemy danych i regulacje, po kapitał ludzki, migracje czy rozwój akceleratorów i inkubatorów. Szczególnie wymagające są obszary, w których Polska ma ograniczony dostęp do międzynarodowego know-how i sprawdzonych benchmarków – informują nas w biurze prasowym ministerstwa.
Zastrzegają przy tym, że „strategia będzie dokumentem kierunkowym, który wyznaczy ramy i priorytety dla dalszych działań państwa oraz instytucji publicznych”. Nie będzie to więc lista w pełni gotowych programów, lecz zbiór rekomendacji i kierunków interwencji, czy to w obszarze finansowania i regulacji, czy też rozwoju infrastruktury ekosystemu.
– Na tej podstawie poszczególne ministerstwa i agencje będą mogły projektować już dokładne, konkretne instrumenty, programy pilotażowe i rozwiązania dopasowane do swoich kompetencji – komentują w resorcie.
Strategia ma pełnić rolę „wspólnego punktu odniesienia” dla całego ekosystemu start-upowego.
Gdzie tkwią bariery w rozwoju?
Konsultacje nad dokumentem już ruszyły, odbyło się kilka spotkań z przedstawicielami branży. W MRiT wskazują, że zadanie jest trudne, ponieważ – choć uczestnicy trafnie identyfikują problemy – problemem bywa dotarcie do ich rzeczywistych przyczyn. Ale to właśnie jeden z kluczowych elementów pracy w ramach strategii. Zainteresowanie projektem jest duże – w prekonsultacjach online 1 kwietnia wzięło udział ponad 120 osób. W trakcie trzygodzinnej sesji zebrano szerokie spektrum wyzwań i problemów polskiego ekosystemu.
Wcześniejsze prekonsultacje stacjonarne, które odbyły się w lutym, miały bardziej warsztatowy charakter (w kilkudziesięciu grupach fokusowych pracowało łącznie blisko 250 uczestników, analizując różne obszary funkcjonowania ekosystemu), zaś w marcu odbyło się spotkanie przedstawicieli sektora start-upowego z ministrem Domańskim (zebrano wówczas kluczowe wnioski na poziomie strategicznym i wpisano je w szerszy kontekst polityk publicznych). Już na tym etapie zmapowano kilka głównych grup wyzwań, m.in. ograniczony dostęp do kapitału na późniejszych etapach rozwoju, długie i złożone procesy regulacyjne, brak spójności systemu wsparcia publicznego, wyzwania związane z komercjalizacją technologii oraz problem niedostatecznej integracji danych i informacji w ekosystemie.
Zakończenie prac nad projektem strategii planowane jest na przełomie II i III kwartału br. W wakacje zapewne będzie znany więc potencjalny kształt dokumentu (choć potem jeszcze czeka go proces uzgodnień i konsultacji międzyresortowych). Co ważne, przyjęcie rządowej strategii dla start-upów na lata 2027–2035 planowane jest do końca br.
Warto zaznaczyć, że do tego przedsięwzięcia branża podchodzi z entuzjazmem, licząc, iż nie będzie to tylko „teoretyczny” dokument, lecz także odzwierciedlenie realnych doświadczeń, a za strategią podążą przy tym konkretne działania. Zresztą eksperci już wskazują konkretne postulaty.
Klucz to komercjalizacja innowacji
Jędrzej Iwaszkiewicz, współzałożyciel The Heart, podkreśla, że docenia działania resortu i otwarty dialog. Ma jednak określone oczekiwania.
– Mocno liczymy na działania związane z odblokowaniem potencjału projektów akademickich i transferu technologii z uczelni – wskazuje.
Warto zastrzec, że w tym obszarze już zaczęło się sporo dziać, czego dowodem jest PFR Science. Ten projekt PFR Ventures ma pobudzić inwestycje venture capital w projekty wywodzące się z uczelni. Mikołaj Raczyński, wiceprezes PFR, podkreśla, że w naszym kraju wciąż widać bowiem niewykorzystany potencjał na styku nauki i biznesu, a wiele wartościowych projektów powstających na uczelniach nie trafia do etapu komercjalizacji i finansowania przez rynek.
– Tworzymy zatem warunki, aby fundusze VC częściej inwestowały w projekty naukowe i zwiększały skalę transferu technologii do gospodarki – zaznacza.
Inicjatywa MRiT, w sytuacji, gdy polska nauka nadal skutecznie nie komercjalizuje, w połączeniu z takimi projektami jak ten PFR to zatem krok w dobrą stronę. Iwaszkiewicz zauważa przy tym, że potrzeba więcej inicjatyw venture-buildingowych, „które będą pracować wspólnie z naukowcami, aby projekty doprowadzać do optymalnego i skutecznego startu, a potem osiągnięcia wysokości przelotowej”.
Optymistycznie do inicjatywy resortu podchodzi też Jakub Dąbroś, wiceprezes Innovations Hub. Zastrzega jednak, że finalnie o wartości strategii zdecyduje nie tyle jej treść, ile to, czy za dokumentem podążą konkretne działania.
– Żeby tak się stało, dokument musi zawierać praktyczne rozwiązania: propozycje legislacyjne, realne zachęty dla inwestorów, także indywidualnych, którzy oprócz kapitału wnoszą wiedzę i doświadczenie oraz dobrze zaprojektowane programy publiczne wspierające rozwój i skalowanie spółek – komentuje. I wskazuje, że następnie właściwe organy administracji i dedykowane agencje rządowe muszą go wdrożyć.
– Jeżeli tak się wydarzy, strategia pomoże usunąć bariery, z którymi dziś mierzy się rynek, i przyspieszyć rozwój gospodarczy i innowacyjności Polski. Jeśli nie – pozostanie tylko kolejnym dokumentem, o którym szybko zapomnimy – dodaje Dąbroś.