Reklama

Wojciech Tumidalski: Dziecko zawsze cierpi najbardziej

Walka z epidemią ma pierwszeństwo. Ale tocząc batalię, minimalizujmy rykoszety. Dzieci z rozbitych rodzin nie zasługują na kolejne ciosy. To test na dojrzałość rodziców.

Publikacja: 01.04.2020 07:03

Wojciech Tumidalski: Dziecko zawsze cierpi najbardziej

Foto: Adobe Stock

W idealnym świecie, gdy nie ma szkoły, a rodzina jest w domu, trwa idylla, na którą się czeka. Rodzinny obiad, gry, zabawy i zacieśnianie więzi. To możliwe, choć nie takie proste, gdy jest zdalna szkoła i praca na małym metrażu. Ale przecież więzi u wielu Polaków są zerwane. Ludzie się rozstają i – to smutna prawda – gdy rozwodzą się małżeństwa z dziećmi, to właśnie one cierpią najbardziej. Sprawę opieki nad dzieckiem skłóceni rodzice rozgrywają w sądzie, najmniej myśląc właśnie o potomstwie, a bardziej, by dopiec drugiej stronie. W końcu sąd ustala zasady opieki nad dziećmi, a rodzice, często już w nowych związkach, lepiej lub gorzej te ustalenia realizują.

Aż nadeszła epidemia, która wywróciła stolik. Kolejne restrykcje dotykają dzieci w ogromnym, a niedocenianym stopniu. Ograniczenia, owszem, zasadne z punktu widzenia potrzeb walki z koronawirusem, choć wprowadzane w konstytucyjnie wątpliwym trybie – stały się znakomitym pretekstem, by złamać zakaz sądowy i nie przekazać dziecka na weekend drugiemu rodzicowi. No przecież dla dobra dziecka nie można było tego zrobić – powie potem rodzic przed sądem.

Czytaj też: Jest wirus, to dziecka nie zobaczysz

I to jest poważny argument, ale nie na tyle, by odebrać dziecku kontakt i z matką, i z ojcem. Niestety, na razie nie ma co liczyć na to, że pokrzywdzonych rodziców w ich słusznych żądaniach wesprą sądy. Jeśli nie chodzi o przestępczą patologię, te sprawy nie będą uznawane za pilne i poczekają na lepsze czasy.

Nawet w najtrudniejszych sytuacjach powinno się szukać rozwiązania, które dobro dziecka uwzględni przede wszystkim. Kontakt telefoniczny i wideo to plan minimum. Jeśli rodzic, który chce widzieć dziecko, nie jest w grupie ryzyka, nie ma powodów, by mu kontakt ograniczać. Aby mieć potomstwo, nie trzeba zdawać egzaminu dojrzałości. Za to później zdaje się go codziennie.

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: O milczeniu prawa i sile mocarstw
Opinie Prawne
Mikołaj Małecki: Wyścig bez wyścigów, ale z surową karą
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto i na co ma nadzieję, czyli o zmianach w KRS
Opinie Prawne
Paweł Pietrzyk: Rola archiwów w dobie KSeF i cyfryzacji dokumentacji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama