Sąd Najwyższy wydał 12 listopada 2014 r. wyrok (I UK 126/14), który jest uważany za zmianę stanowiska sądu co do sposobu objęcia ubezpieczeniami społecznymi osób pełniących funkcję członków zarządów spółek kapitałowych, które zawrą z zarządzanym przez nich podmiotem umowę o świadczenie usług (kontrakt menedżerski) w ramach prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Konsekwencje wyroku mogą być zaskakujące nie tylko w obszarze oskładkowania ZUS kontraktów menedżerskich, ale w ogóle pojmowania działalności gospodarczej.
Nie wszystko złoto
Orzeczenie stanowi przejaw posiadającego już dość długą historię sporu między ZUS a przedsiębiorcami, dotyczącego sposobu oskładkowania kontraktów menedżerskich. ZUS stał (i w dalszym ciągu stoi) na stanowisku, że tytułem do objęcia ubezpieczeniem społecznym menedżerów prowadzących działalność gospodarczą na podstawie kontraktu menedżerskiego jest sam kontrakt menedżerski, nawet jeżeli został zawarty w ramach działalności gospodarczej. Uzasadnienie tego stanowiska miałoby wynikać z przepisów podatkowych. Skoro przychód osiągany przez osoby fizyczne z kontraktu menedżerskiego jest zgodnie z art. 13 ust. 9 ustawy o PIT uznawany za przychód z działalności prowadzonej osobiście, niezależnie od tego, czy dana umowa została zawarta w ramach działalności gospodarczej, to analogicznie należy kwalifikować ten przychód na potrzeby ubezpieczeń społecznych – nie jako przychód z działalności gospodarczej, lecz z kontraktu menedżerskiego. A to oznacza, że przychód taki miałby stanowić odrębny od działalności gospodarczej tytuł do ubezpieczenia społecznego.
Stanowiska tego nie podzielał SN, który w licznych orzeczeniach wskazywał, że kwalifikacja podatkowa przychodu nie ma znaczenia dla jego kwalifikacji na potrzeby ubezpieczeń społecznych. W wyroku z 9 grudnia 2008 r. (I UK 138/08) SN zaznaczył, że art. 13 pkt 9 ustawy PIT nie ingeruje w ustrojowe podstawy działalności gospodarczej, ale dotyczy wyłącznie opodatkowania i taka tylko jest granica jego regulacji. Innymi słowy, fakt, iż przepisy podatkowe uznają każdy przychód z kontraktu menedżerskiego za przychód z działalności wykonywanej osobiście (a nie z działalności gospodarczej), nie stoi na przeszkodzie, by osoba świadcząca takie usługi w ramach działalności gospodarczej podlegała ubezpieczeniom społecznym jako przedsiębiorca, a nie zleceniobiorca.
Sąd bywa zmienny
Co ciekawe, również w orzeczeniu z 12 listopada 2014 r. SN wskazał, że podziela co do zasady stanowisko wyrażone w tej linii orzeczniczej. Niemniej wykluczył możliwość podlegania ubezpieczeniom społecznym z tytułu działalności gospodarczej w przypadku osób pełniących funkcję członków zarządów spółek kapitałowych, które zawrą z zarządzaną przez nich spółką kontrakt menedżerski w ramach prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. W ocenie SN menedżerowie pełniący funkcję członka zarządu (i świadczący usługi zarządzania na podstawie kontraktu menedżerskiego) w ogóle nie prowadzą działalności gospodarczej. Działając jako organ osoby prawnej (spółki kapitałowej), nie działają we własnym imieniu, lecz za spółkę. Konsekwentnie „każda czynność zarządu jest wykonywana w imieniu zarządzanej spółki, więc występujący w roli przedsiębiorcy-menedżera członek zarządu jako piastun osoby prawnej może działać tylko jako jej organ (spółka sama), a więc w jej imieniu i na jej rachunek". Okoliczność ta ma przesądzać zaś o tym, że „członek zarządu spółki kapitałowej związany z nią kontraktem menedżerskim nie jest samodzielnym przedsiębiorcą bezpośrednio uprawnionym lub zobowiązanym działaniami we własnym imieniu". Oznacza to, że menedżer-członek zarządu nie ponosi ryzyka z tytułu podejmowanych za spółkę decyzji ani związanej z tymi decyzjami pełnej odpowiedzialności cywilnej. Tym samym nie można uznać, że prowadzi działalność gospodarczą w zakresie zarządzania. Członek zarządu zarządzający spółką na podstawie kontraktu menedżerskiego zawartego w ramach prowadzonej przez niego działalności gospodarczej nie podlega ubezpieczeniom społecznym z tytułu działalności, lecz z tytułu kontraktu menedżerskiego.
Ile zarządzania
Streszczone uzasadnienie wyroku budzi wątpliwości. Już na pierwszy rzut oka widać, że trudno „bardziej" świadczyć usługi w zakresie zarządzania spółką, niż być członkiem jej zarządu. Z uzasadnienia, po pierwsze, wynika, że osoba zarządzająca częścią działalności spółki (np. oddziałem) może prowadzić działalność gospodarczą (jako samodzielny podmiot), ale już członek zarządu takiej spółki zarządzający całą spółką takiej działalności nie prowadzi (z uwagi na brak samodzielności).