Marek Isański: Perfekcyjna umiejętność niesłuchania – groźna patologia NSA

Pierwsza refleksja jaka się narzuca po wzięciu udziału 12.07.2023r. w rozprawie przed NSA w sprawie II FSK 2543/20 jest taka, że naczelną, główną cechą sędziów tego sądu nie jest znajomość prawa czy też wymierzanie sprawiedliwości. Najważniejsza jest umiejętność, nawet długiego i cierpliwego, słuchania połączona z całkowitym niesłyszeniem tego co mówią pełnomocnicy obywatela. Jest to zjawisko niezwykle powszechne, to bodaj najcięższa patologia tego sąd. Nie da się przecież znaleźć poprawnego rozwiązania sporu, gdy ten co ma go rozstrzygnąć nie słucha skarżącego.

Publikacja: 27.07.2023 13:47

Marek Isański: Perfekcyjna umiejętność niesłuchania – groźna patologia NSA

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Nie jest istotne czego dotyczyła ta konkretna sprawa. Oczywiście skarżący miał rację a przegrał, ale nie jest to tak ważne, bo przegrywanie wygranych spraw w tym sądzie jest zjawiskiem powszechnym. Już kilka lat temu informowaliśmy, że z badań FPP wynika, iż ponad połowa wyroków jest niezgodna z prawem i niewiele się zmieniło. Dużo ciekawsze są wnioski z obserwacji zachowania sędziów. To bardzo ważny argument przeciwko rozprawom niejawnym, bo skoro „tak” jest na rozprawach jawnych to aż trudno sobie wyobrazić co dzieje się na rozprawach bez udziału skarżących.

Po w miarę poprawnym sprawozdaniu sędziego sprawozdawcy koncentrującym się przede wszystkim na stanowisku organu, głos zabrał pełnomocnik skarżącej. Jest to jednym z lepiej przygotowanych merytorycznie prawników i przez 10 min wskazywał na argumenty zawarte w jego kasacji oraz na zupełnie nowe argumenty potwierdzające zasadność uchylenia zaskarżonego wyroku WSA i decyzji organów podatkowych. Doszło bowiem w ciągu ostatnich miesięcy do zmiany podejścia NSA do takich spraw, a wiadomo, że na rozprawę w NSA czeka się prawie 3 lata(!). Wydawane od ponad pół roku są tylko wyroki korzystne dla obywateli.

Następnie głos zabrał, w imieniu FPP - dopuszczonej do rozprawy na prawach uczestnika - przedstawiciel nauki, zajmujący się teorią prawa. Przedstawił fundamentalną krytykę metodologiczną poprzedniej linii orzeczniczej NSA w tego typu sprawach. Wskazał, że to stare podejście wręcz kompromitowało sąd, bo prowadziło do niedorzecznych, absurdalnych konsekwencji.

Na końcu zabrałem głos również ja - w imieniu FPP - wskazując na wręcz infantylne błędy w linii orzeczniczej od której NSA od miesięcy odchodzi/stara się odejść. Sąd dokonał bowiem analizy niepełnej treści przepisu. Przykre, że sąd administracyjny nazbyt często takie błędy popełnia i to zawsze na niekorzyść obywatela. Podkreśliłem, że proces odchodzenia od błędnej linii orzeczniczej jest dość żenujący. Sąd stara się zmienić całkowicie podejście do sprawy, ale unikając, jak zgniłego jaja (!), przyznania się do tego na czym tak naprawdę polegał jego błąd. Taki proces naprawczy orzecznictwa jest jedynym jaki stosowany jest przez NSA. Jest on wygodny dla sędziów, którzy w ten sposób unikają przyznania się do błędów, ale niszczy on zasady państwa prawa i lekceważy prawa obywateli.

Specjalnie użyłem mocnego określenia, że sąd zachowuje się wobec własnego wcześniejszego podejścia do zagadnienia jak ze śmierdzącym jajem, aby „potrząsnąć” sędziami. Aby mieć pewność, że usłyszą to do nich mówię.

Czytaj więcej

Kozłowski, Isański: NSA odkrywa Konstytucję i prawa obywateli

Sąd (troje sędziów) wysłuchało, nie zadało żadnego pytania i przewodniczący zamknął rozprawę. Przewodniczący, który 2 miesiące wcześniej był przewodniczącym w składzie rozpoznającym taką samą skargę kasacyjną i ją uwzględnił. Więc ciągle można było być spokojnym, że wyrok będzie również korzystny dla obywatela.

Jednak przewodniczący ogłosił wyrok oddalający skargę, a sprawozdawca go dość obszernie ustnie uzasadnił. To uzasadnienie ani jednym słowem nie odnosiło się do żadnego z wielu argumentów przedstawionych na rozprawie. Opierało się/ograniczało się ono na tzw. poprzedniej linii orzeczniczej od której sąd w ostatnim czasie odszedł, a ten skład (ten sprawozdawca?) tego nie zauważył. Nawet jeśli sprawozdawca nie zauważył zmiany podejścia NSA do zagadnienia, to przedstawione ustne uzasadnienie wyroku oznacza, że sprawozdawca w ogóle nie słuchał wystąpień na rozprawie. Gdyby słuchał to chociaż powiedziałby, że się z tym a a tym nie zgadza bo to i to. Reszta składu również nie słuchała, bo tajemnicą poliszynela (a jak precyzyjniej mówią Niemcy : „offenes Geheimniss” w stosunku do kompromitujących spraw) jest, że na rozprawie wie o co chodzi tylko sprawozdawca więc po co reszta ma słuchać wystąpień?

NSA to naprawdę dziwny sąd, dający nieustannie dowody, że ciągle nie chce on budować państwa prawa. A jeśli chce to po swojemu. Ta sytuacja to też dowód na zasadność aby w sytuacji wystąpień stron na rozprawie sąd nie mógł wydawał tego samego dnia wyroku. Powinien odroczyć ogłoszenie wyroku i po 14 lub 21 dniach wydać wyrok jednocześnie z pisemnym uzasadnieniem odnoszącym się do wszystkich argumentów, a w tym podniesionych na rozprawie.

Oczywiście brak odniesienia się do jakiegokolwiek zarzutu w pisemnym uzasadnieniu powinien skutkować natychmiastowym wszczęciem z urzędu przez Prezesa NSA postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy taki wyrok wydali. Wyrok który nie odnosi się do jakiegoś zarzutu nie jest rozstrzygnięciem sprawy o jakim mówi Konstytucja w art. 45 ust. 1. Takie orzeczenie narusza on nie tylko prawo do sądu w sposób rażący, ale również godność sędziego. Wystarczyłoby aby kilka razy Prezes NSA wszczął takie postępowania, aby uzasadnienia odnosiły się do wszystkich zarzutów. Jakość wyroków wzrosłaby dosłownie z dnia na dzień, bo żaden sędzia nie chciałby być wydalony z sądu z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości.

Dopóki Prezes nie będzie interesował się tym czy sędziowie w wyrokach odnoszą się do zarzutów to nic się nie zmieni. Sąd nadal będzie najpierw wydawał wyrok a dopiero potem będzie „kombinował” przy pisaniu uzasadnienia jak tu odnieść się do słusznych zarzutów i je oddalić, gdy wydając wyrok ich nie dostrzegł. A cierpieć będą obywatele.

Nie jest istotne czego dotyczyła ta konkretna sprawa. Oczywiście skarżący miał rację a przegrał, ale nie jest to tak ważne, bo przegrywanie wygranych spraw w tym sądzie jest zjawiskiem powszechnym. Już kilka lat temu informowaliśmy, że z badań FPP wynika, iż ponad połowa wyroków jest niezgodna z prawem i niewiele się zmieniło. Dużo ciekawsze są wnioski z obserwacji zachowania sędziów. To bardzo ważny argument przeciwko rozprawom niejawnym, bo skoro „tak” jest na rozprawach jawnych to aż trudno sobie wyobrazić co dzieje się na rozprawach bez udziału skarżących.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?
Opinie Prawne
Pietryga: Kompromis czy konfrontacja w sprawie KRS? Sądzę, niestety, że to drugie
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: W co gra Tomasz Szmydt? Małpa z brzytwą na ramieniu Łukaszenki
Opinie Prawne
Paweł Litwiński: Jak chroni się dane w sądach? Cóż…