Reklama

Jerzy Surdykowski: Najgorsza krzywda wyrządzona Bogu

BÓG SIĘ RODZI, BÓG SIĘ RODZI – kogóż to jeszcze obchodzi? W ten jeden, jedyny dzień w roku przypominamy sobie nawet o najdalszych znajomych, ale nie mamy już czasu na głębszą metafizyczną refleksję. Przez stulecia zadbał oto tłum teologów i kapłanów.
Jerzy Surdykowski

Jerzy Surdykowski

Foto: Fotorzepa / Guzik Piotr

„Narodzenia Pana dziś dzień wesoły…” – powiada kolęda. To widać wszędzie, a najbardziej w galeriach handlowych. Wystrojone choinki, światełka, prezenty, jarzeniowe anioły i oczywiście „jingle bells” – od Ameryki po najdalszą Azję. Nic nie nabija kasy lepiej niż taka celebracja; obojętnie czy z wiary w Narodzenie, czy w moc pieniądza. No i bogato zdobione kartki, wszystko jedno – pocztą czy mailem. Przypominamy sobie wtedy o najbardziej oddalonych i najbardziej zapomnianych przyjaciołach, przynajmniej na ten jeden, jedyny dzień w roku: „Wesołych Świąt” albo jeszcze lepiej „Season Greetings”.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: Rafał Trzaskowski – rekolekcje, żal i pokuta
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
felietony
Jarosław Kuisz: Dmowski i Piłsudski. Dwie trumny żywe
felietony
Jacek Czaputowicz: Dlaczego Polska nie pasuje Niemcom
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Kto tu jest „zakutym łbem”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama