Ta pozbawiona kulturowych zahamowań szczerość pokazuje rzeczywisty stosunek liberalnej lewicy do otaczającego ją świata, kosmiczną wręcz pychę oraz pogardę wobec nieposłusznych i inaczej myślących.
W wakacje mieliśmy przypadek p. Agaty Młynarskiej, która w niefortunnym wpisie na Facebooku narzekała na tłuszczę zakłócającą jej uprawianie jogi nad morzem. Teraz z kolei odezwała się znana ostatnio z reklam niemieckich sklepów Dorota Wellman. Pani Wellman, zachęcając kobiety do udziału w tzw. czarnym proteście, powiedziała, że kobiety nie są głupimi krowami, aby za nie decydować. Decydować o czym? Oczywiście o aborcji.
Logicznie z tej wypowiedzi wynika, że kobiety, które sprzeciwiają się aborcji, są głupimi krowami. Zapewne głupimi krowami są i te panie, które nie wezmą udziału w zapowiedzianym na poniedziałek strajku. Takich kobiet jest w Polsce zdecydowana większość, zatem wniosek z tego taki, że kobiety w Polsce – zdaniem liberalnej lewicy – dzielą się na dwie kategorie: biorące udział w czarnym proteście zwolenniczki aborcji oraz głupie krowy. W ten sposób zarówno ja, jak i wiele innych osób dowiedziało się, że ich matki, żony i córki są głupimi krowami.
Do tej pory tego rodzaju wyzwiska usłyszeć było można głównie na bazarach, nie powinno to jednak dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że p. Wellman – jak już wspomniałem – reprezentuje dziś głównie handel detaliczny. Przy okazji ciekawe, czy sieć sklepów, która wybrała sobie panią Wellman do reklam, ma podobne zdanie na temat swoich pracownic i klientek? Nie wiem tego, wiem natomiast na pewno, że reklamy tej sieci podrzucane mi co kilka dni do domu będę natychmiast wyrzucał, jeśli zobaczę na nich twarz tej pani.
Do niedawna postać matki była w Polsce uświęcona. Należał się jej szacunek za ciężką pracę, za wychowanie dzieci. Z pewnością trzeba matkom pomóc, wyrównując ich szanse zawodowe, czy też rekompensując ich wysiłek finansowo, co do pewnego stopnia już się dzieje dzięki programowi 500+. Liberalna lewica uważa jednak matkę za głupią krowę, bo przecież tylko głupia krowa – jak to zwierzę – ma instynkt macierzyński. Prawdziwa kobieta jest – zdaniem postępowców – wyzwolona spod takich niskich motywacji, używa życia i wie, do czego służy, czy też powinien służyć ginekolog.
A głupia krowa – jak to krowa – pasie się na pastwisku, rodzi cielęta, karmi je. Jakaż ta natura jest bezmyślna, prawda?