Po pierwsze, nie bardzo mi się podoba bunt w chwili, gdy wiadomo już, iż Izba Dyscyplinarna zostanie zlikwidowana.

Po drugie, nie wiem, z czego się cieszyć? Bunt sędziów nie poprawia sytuacji obywateli, których prawo do sądu robi się z dnia na dzień coraz bardziej iluzoryczne i dowodzi dobitnie, że wojna polsko-polska rozkłada państwo na czynniki pierwsze.

Kto obroni obywateli

Bunt sędziów sprawi, że wymiar sprawiedliwości zajmie się jeszcze bardziej samym sobą. Już dziś Jarosław Kaczyński zapowiada reformę strukturalną pozwalającą zwolnić setki sędziów. Sędziowie będą się bronić, a PiS, z Ziobrą na czele – szarżować na sądy jak na Somosierrę. Obywatele będą bronić sędziów. Odbędzie się kolejna seria wzniosłych demonstracji w iluś miastach. Po czym wszyscy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku pójdą spać w wygodnych domach.

Tylko kto obroni obywateli?

Obywatel 1 właśnie po dziesięciu latach zakończył proces o podział domu. Wydał na niego prawie tyle, ile dom jest warty. Teraz dowiaduje się, że wyrok wydał niewłaściwy sędzia. Zaczyna się zastanawiać, czy czeka go powtórka z rozrywki i kto zapłaci za ponowny proces.

Obywatelka 2 dostała wreszcie sądownie dawno wyczekiwane alimenty od niewłaściwej sędzi. Znając ojca dziecka, wie dobrze, że obudzi się w nim nagle europejski patriota i alimentów płacić nie będzie, za to pójdzie na trzy demonstracje.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Sędziowie nasi i nienasi

Obywatelowi 3 adwokat przedstawił swoje żądania finansowe. Większe od jego rocznej pensji i płatne z góry. Wchodzi do sali, a tu sędzia jakiś niewyraźny. Kto mu powie, czy właściwy?

Obywatel 4 uwolnił się wreszcie z niewoli kredytu frankowego. By zapłacić adwokatowi jego success fee, wziął kolejną pożyczkę. Urzędnik banku zarządzanego przez nominata PiS uśmiecha się cynicznie – wyroki tego sędziego bank podważy natychmiast po wyborach, naturalnie z nowym prezesem na czele.

Myślicie, że to przykłady wyssane z palca? A co jeśli nie? Czy sama wątpliwość, że tak może być, nie powinna zachęcać do powściągliwości?

Zanim zatęsknią do silnej ręki

Łatwo jest krzyczeć, że PiS narusza niezawisłość sądów (bo narusza), a więc demontuje trójpodział władzy. Ale z punktu obywatela nie ma też trójpodziału władzy, gdy sądy po prostu nie działają, a wyroki wydawane przez nie są niepewne.

Liderzy opozycji i autorytety świata prawniczego jak najszybciej muszą coś z tym zrobić. Muszą dać obywatelom gwarancje, że tysiące wyroków – być może oprócz tych motywowanych politycznie – nie będą kwestionowane.

Sama myśl, którą w przekonaniu o własnej nieomylności podają niektórzy zbuntowani sędziowie, że wyroki wydawane w imieniu Rzeczypospolitej są nieważne, prowadzi do cynizmu i nihilizmu wśród obywateli. Zbudować na nowo niezawisłość sądów można i trzeba. Ale co to pomoże, gdy wśród obywateli rozprzestrzenią się cynizm i nihilizm w stosunku do wszelkich instytucji państwa, z sądownictwem na czele?

I gdzie nas to zaprowadzi? Zapewne do rządów jeszcze bardziej radykalnych i autorytarnych. Cynizm i nihilizm są pożywką populistów, kto wie, czy nie najlepszą. Brak zaufania do instytucji państwa zazwyczaj kończy się wołaniem o silną rękę, która zrobi porządek.

Na samym początku „Umysłu zniewolonego" Czesław Miłosz przytacza anegdotę przestrzegającą przed tymi, którzy mają 100 proc. racji. Niestety, wojna polsko-polska produkuje ich w zastraszającym tempie. Właśnie do tej armii dołączyło kilkuset sędziów.