Bronisław Wildstein: Uwolnić "Starucha"!
Staruchowicz został zaaresztowany na trzy miesiące wyłącznie na podstawie zeznań swojego wroga, człowieka o wątpliwej reputacji. Zarzut rabunku, który mu postawiono – opisał to Jerzy Jachowicz na portalu Wpolityce – ma się nijak do kibolskich porachunków, o które, ewentualnie, można go oskarżyć. Jednocześnie cały kontekst aresztowania Staruchowicza budzi po prostu oburzenie.
Został zatrzymany w tłumie kibiców bezpośrednio po uroczystościach rocznicy Powstania Warszawskiego, których był współorganizatorem. Wybór miejsca i czasu świadczy o prowokacyjnym charakterze tego działania. Wszystko wskazuje, że chodziło o doprowadzenie do starcia policji z rozjuszonym tłumem, co przez zaprzyjaźnione media zostałoby pokazane jako akty agresji rozwydrzonych kiboli i dało pretekst do rozprawy z nimi.
Wyjątkowo nieprzyjemne jest to, że policyjna akcja została podjęta akurat po działaniach, za które kibicom Legii należą się podziękowania.
? ? ?
Piotr Gursztyn: Kibole zrazili zwykłych ludzi
Policja zatrzymała Piotra Staruchowicza. Zrobiła to bardzo ostentacyjnie. To dobrze czy źle? Uważam, że powinna zrobić to inaczej. Ale wiem jednocześnie, że spora część opinii publicznej chce takiej stanowczości. Bo na własne oczy widziała kibolskie wyczyny. Mieszkając w Warszawie, nie trzeba chodzić na mecze, aby wbrew swej woli zostać świadkiem przeróżnych scen. Kibice – czy, jak kto woli, kibole – przez lata naprawdę starali się, aby zrazić do siebie zwykłych ludzi.
Słynny „Staruch" został oskarżony o rozbój. Jakieś ukradzione klapki, ręcznik, markowe ciuchy. Jego obrońcy twierdzą, że oskarża go człowiek niewiarygodny. Ponoć zamieszany w jakieś pobicie. I to jest właśnie ten świat – kradzione klapki, bijatyki. Przypomnijmy, że i „Staruch" uderzył Jakuba Rzeźniczaka. Publicznie, bez obaw o konsekwencje (to a propos wiarygodności ofiary rzekomego rozboju). Zatrzymanie Staruchowicza też nie przypominało aresztowania zwolennika ruchu non violence.