Jakiś czas temu „Rzeczpospolita" udostępniła swoje łamy – i chwała jej za to - na debatę poświęconą zbliżającemu się Synodowi biskupów i problemach, które mają być tam rozważane. Opublikowano wywiad z kardynałem Walterem Kasperem, a także kilka głosów naszych rodzimych znawców spraw poruszanych przez niemieckiego hierarchę. Trudno omawiać te wszystkie opinie, chciałbym jednak zatrzymać się nad niektórymi.
Powiało grozą!
26 stycznia 2015 ukazał się tekst Jarosława Makowskiego „Rodzina w świecie chaosu", natomiast 3 lutego - polemika z zawartymi w nim tezami pióra Filipa Memchesa. Warto zacytować kilka zdań z tej polemiki, bo ukazują one z jak „gorącym" problemem mamy do czynienia. Memches pisze: „Z artykułu tego [autorstwa Makowskiego] płynie wniosek, że Kościół – zwłaszcza w Polsce – jest represyjną, zideologizowaną organizacją, która nakazuje swoim członkom wierzyć w jakiegoś nieistniejącego potwora i zaprzecza w ten sposób wartościom ewangelicznym". A nieco dalej: „Problem polega na tym, że Makowski ujmuje całą sprawę w ten sposób, jakby komunia święta i małżeństwo nie były żadnymi sakramentami, ale wyłącznie jakimiś elementami kultury i obyczajów".
Nie bronię Makowskiego, mam nawet pewne zastrzeżenia do jego wypowiedzi, jednakże po dokładnym przeczytaniu jego tekstu nie znajduję podstawy do twierdzenia iż publicysta ten „znalazł się na manowcach", że Kościół uważa za „potwora" i nie uznaje kościelnych sakramentów. Jest jakaś miara polemicznych zapędów. Braterski dialog, o którym marzymy, jest dla nas ciągle trudno osiągalny. Wolimy biczować polemistów, niż rozmawiać z nimi.
Nie można czekać z rozgrzeszeniem do momentu aż penitent sam uporządkuje swoje życie
Z kolei 9 marca 2015 ukazał się tekst Tomasza Terlikowskiego, w którym autor przestrzega przed rozprzestrzeniającą się „zarazą" w Kościele. Terlikowski napisał jakiś czas temu „Syllabus błędów księdza Hryniewicza" i odtąd stało się jego pasją kompletowanie prawdziwych i rzekomych błędów różnych osób; „Syllabus błędów" tego publicysty ma pewnie już kilka opasłych tomów.
Terlikowski nie pisze, ale „wieszczy" jak natchniony prorok, który jedynie zna prawdę i to całą prawdę. W swoim artykule pan Tomasz najpierw uświadamia czytelników, że obecnie mamy do czynienia ze schizmą, którą „zapoczątkowali (...) niemieccy, holenderscy i belgijscy hierarchowie", by następnie przejść do totalnej rozprawy z propozycjami kardynała Kaspera i grupy hierarchów myślących podobnie jak on. Za tymi propozycjami kryje się – twierdzi Terlikowski – „radykalna zmiana doktryny i to nie tylko moralnej, ale także tej dotyczącej rozumienia Eucharystii czy Kościoła". Zgoda na te propozycje oznacza, „że dwa tysiące lat niezmiennego nauczania Kościoła zachodniego o nierozerwalności małżeństwa, mogą zostać w praktyce odrzucone". Co więcej, „Poglądy tych hierarchów oznaczają też, że cudzołóstwo może przestać być uważane za grzech". Wszystko to niesie za sobą „nie tylko totalną destrukcję katolickiej moralności i zastąpienie jej niemoralnością świata, ale także uznanie, że przez dwa tysiące lat Kościół w tak kluczowych sprawach się mylił". Z łamów „Rzeczpospolitej" powiało grozą!
Zwołany przez papieża Franciszka Synod ukaże nam – taką mam nadzieję – wielkość i piękno małżeństwa i rodziny, jednakże najbardziej gorącą sprawą będzie w dalszym ciągu – wszystko na to wskazuje – komunia święta dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Wszyscy jesteśmy wezwani przez papieża do szukania rozwiązania tego i innych trudnych problemów, dlatego i ja ośmielam się zabrać głos.