Od dłuższego czasu słyszymy głosy polityków o planach likwidacji, a co najmniej ograniczenia, tzw. umów śmieciowych, którymi najczęściej nazywane są cywilnoprawne umowy o dzieło i zlecenia.
Z wypowiedzi tych wyłania się obraz polskiego przedsiębiorcy – pracodawcy, który wykorzystując swoją pozycję, zmusza pracownika, aby ten wyzbył się wszystkich należnych mu przywilejów zagwarantowanych w kodeksie pracy i podpisał umowę cywilnoprawną albo – co gorsza – założył działalność gospodarczą i podjął współpracę w ramach tzw. samozatrudnienia.