Rz: W Polsce po raz pierwszy odbyło się wyjazdowe zebranie członków zarządu koncernu Lenovo. Dlaczego na miejsce spotkania chiński koncern wybrał nasz kraj?

Ponieważ w Polsce mamy mocny zespół, który generuje świetne wyniki. Poza tym polski rynek jest dla nas ważny. I nie są to puste słowa. Mamy tu bardzo wysoki udział rynkowy, a nasz brand ma znakomitą reputację. To już moja druga wizyta w Polsce. Poprzednim razem, kiedy byłem tu w 2009 r., udział Lenovo w lokalnym rynku komputerów sięgał 3,5 proc. Dziś ten poziom jest około dziesięciokrotnie wyższy. Dla porównania nasz globalny udział w segmencie pecetów sięga 21 proc. W przypadku tabletów z kolei dysponujemy w Polsce niemal 40 proc. rynku. To więcej niż ma Samsung czy Apple. To sytuacja wyjątkowa na tle innych krajów.

Po boomie na tablety, który wybuchł parę lat temu, sądzono, że rynek PC to branża schyłkowa. Czy będziemy świadkami rychłej śmierci tego rynku?

Zdecydowanie nie. Rynek pecetów – wbrew pozorom – ma się całkiem dobrze. Pańska ocena sytuacji była błędna.

Ale przecież rynek PC się kurczy...

Przez ostatnie lata globalna sprzedaż komputerów spadała, ale teraz wyraźnie się stabilizuje. Proszę zwrócić uwagę, że PC, uwzględniając w tym również urządzenia 2w1, czyli tzw. hybrydy, to wciąż rynek wart 200 mld dol. Z takimi pułapem na rynku elektroniki równać może się tylko rynek smartfonów. W przyszłości z pewnością będzie niezwykle trudno, by inne segmenty były w stanie generować taką sprzedaż. Nawet gdy rozwinie się internet rzeczy, to rynek tzw. inteligentnych urządzeń będzie na tyle rozdrobniony, że żaden z segmentów nie będzie w stanie powtórzyć sukcesu PC i smartfonów. Wciąż wierzę w komputery.

A w tablety? Popyt na tego typu urządzenia w ostatnim czasie mocno spada.

Globalna sprzedaż spada. Wynika to z tego, że producenci – podobnie jak na rynku PC – nie są w stanie wymyślić nic nowego, wprowadzić innowacji, które zainteresują odbiorców. Nam się to udało. To dlatego nasz laptop Yoga stał się tak popularny. Ten segment, nazywany tabletami PC, z pewnością nie umiera, dopiero zaczyna się rozwijać. Granica między komputerami i tabletami będzie się częściowo zacierać.

Jakie dziś trendy mają wpływ na to, w którą stronę idzie elektronika użytkowa?

To przede wszystkim mobilność. Ten trend decyduje o tym, że pecety stają lżejsze, cieńsze, łatwe w łączeniu z internetem. Drugi trend to potrzeba bycia ciągle online. Stąd narodził się cały segment urządzeń, które są pomiędzy komputerami a smartfonami, czyli segment „smart". To część rynku, która dopiero wschodzi, ale rozwija się niezwykle dynamicznie. Wszystkie nasze sprzęty domowe będą inteligentne: klimatyzacja, lodówki, pralki, piekarniki. Będziemy kontrolować, monitorować i zarządzać całym środowiskiem sprzętów domowych. W efekcie z poziomu tabletu PC można decydować o temperaturze, wilgotności i wielu innych parametrach.

Urządzenia „smart" to zdecydowanie przyszłość. Będą one monitorować również naszą kondycję i stan zdrowia. Dziś częściowo próbują robić to np. smartwatche (inteligentne zegarki – red.), ale to zdecydowanie za mało. Przyszłość to rozwiązania, które będą mierzyć ciśnienie krwi, zawartość cukru, puls i wiele innych czynników. Gdy wykryją nieprawidłowości, skontaktują się z opiekującym się nami lekarzem.

W tym roku weszliście na polski rynek smartfonów. Jak ocenia pan efekty?

Liczę, że jak za pewien czas wrócę do Polski, będziemy już mieli udziały na tym rynku na takim poziomie, jak w przypadku PC i tabletów. Choć sprzedaż smartfonów ruszyła raptem parę miesięcy temu, to już notujemy spore zwyżki. Globalnie nasz udział w tym rynku sięga 5 proc., ale mamy ambicję, by zostać trzecim graczem. Liczę, że do końca roku w Polsce osiągniemy 6-proc. udział w rynku.

Ale konkurencja jest ogromna.

Konkurencja jest zawsze. Kilka lat temu nie było nas wśród liderów na rynku komputerów, a dziś jesteśmy na pierwszym miejscu. Krok po kroku zrealizujemy nasz cel. Chcemy być liderem.

Jak to zrobicie?

Potrafimy znaleźć odpowiedni balans między innowacyjnością a efektywnością. Niektórzy stawiają np. tylko na innowacyjność, zapominając o efektywności, i w efekcie produkt, który rozwijają, nie jest konkurencyjny. Inni obniżają koszty, rezygnując z nowatorskiego podejścia. A to błąd.

Pozycję na rynku komputerów zawdzięczacie m.in. odkupieniu segmentu PC od IBM. Akwizycja stoi też za sukcesem na rynku serwerów, gdzie jesteście trzecim graczem na świecie. Czy taki sam efekt zagwarantuje wam przejęta w 2014 r. za ok. 3 mld dol. Motorola?

Zdecydowanie. Akwizycja ta już pomogła Lenovo stać się globalnym graczem na rynku smartfonów. Ale dzięki temu zyskaliśmy też dostęp do wielu IP (własność intelektualna – red.) i nowych technologii telekomunikacyjnych. Dzięki temu staliśmy się bardziej konkurencyjni i innowacyjni. To pozwoliło nam stworzyć choćby modułowy smartfon, który możemy sami konfigurować, zamieniając go w profesjonalny aparat fotograficzny, głośnik czy na przykład multimedialny projektor. To rozwiązanie, którego dotąd nie było na rynku. Podobnie wyjątkowy jest nasz smartfon, wykorzystujący rozwiązania z zakresu rozszerzonej rzeczywistości.

CV

Yang Yuanqing kieruje największym producentem komputerów na świecie. Ma 52 lata, pracę w Lenovo rozpoczął, mając 25 lat. W 2001 r. stanął na czele firmy. W latach 2004–2008 zasiadał w jej radzie nadzorczej. W 2009 r. wrócił na fotel prezesa. Znajduje się na tzw. liście Forbesa, grupującej najbogatszych ludzi świata.