To jedna z istotniejszych zmian list refundacyjnych: ekipa PiS w Ministerstwie Zdrowia postanowiła, że państwo będzie dopłacało do 23 nowych leków, m.in. na padaczkę i schizofrenię.

Awantura wybuchła o jeden z leków na serce firmy Servier. Zdaniem „Dziennika” został on dopisany do list już po zakończeniu prac nad rozporządzeniami refundacyjnymi w Ministerstwie Zdrowia.TVN 24 dodał natomiast, że odpowiedzialny za leki w rządzie PiS wiceminister zdrowia Bolesław Piecha spotykał się w restauracji z przedstawicielem Servier.

Piecha odpowiada: – Nie doszło do żadnych nieprawidłowości. Niczego do żadnych list nie dopisywałem. Niczego nie wykreślałem.

Co na to nowa ekipa w ministerstwie? – Sprawdzamy, czy przy tworzeniu list nie doszło do nieprawidłowości. Po doniesieniach medialnych mamy taki obowiązek – mówi Ewa Gwiazdowicz, nowa rzecznik resortu. Do dopisania leku miałoby dojść przed złożeniem podpisu pod niektórymi rozporządzeniami lekowymi w Ministerstwie Finansów.

– Rozporządzenia były wtedy zmieniane, ale w zupełnie innym zakresie – mówi Piecha. – Niektórzy producenci zgodzili się obniżyć ceny i chcieliśmy te obniżki uwzględnić.

Co z tego wynika dla pacjentów? Mimo zamieszania jedno jest pewne: Ewa Kopacz, minister zdrowia w nowym rządzie, nie będzie wycofywała z drukarni podpisanych rozporządzeń lekowych.

– Boimy się wzrostu nakładów na leki, ale zdajemy sobie sprawę, że pacjenci na niektóre z nich bardzo czekają. Gdybyśmy teraz wycofali listy, prace nad kolejnymi opóźniłyby się o przynajmniej sześć tygodni – mówi Gwiazdowicz. – Będziemy pilnie obserwować, ile NFZ wydaje na nowe leki z list refundacyjnych. Jeśli wydatki będą za wysokie, wykreślimy leki przy najbliższej okazji, gdy za trzy miesiące będziemy ustalać kolejne listy.