Minister zdrowia odniosła się do propozycji wprowadzenia maksymalnej stawki godzinowej w wysokości 240 zł dla lekarzy zatrudnionych w publicznej ochronie zdrowia. Jak podkreśliła, nie jest to nowa propozycja, a stawka ta od miesięcy funkcjonuje w przestrzeni publicznej.
Nowy limit dla lekarzy. Koniec z targami o wynagrodzenia
– Nasze rozeznanie w tej chwili pokazuje, że w większości szpitali są to stawki wystarczające – mówiła Jolanta Sobierańska-Grenda. Odpierając obawy m.in. ze strony Naczelnej Izby Lekarskiej, według której ograniczenie stawek doprowadzi do paraliżu szpitali powiatowych, minister wskazała na korzyści z jednolitego systemowego limitu. – Jeżeli postawimy tę górną granicę i wszystkich będzie obowiązywał ten sam limit, to te problemy się skończą. Życzę dyrektorom szpitali, aby więcej czasu poświęcali na rozmowy o ścieżce pacjenta, a mniej na targi o wynagrodzenia – stwierdziła szefowa resortu, dodając, że kwota do 40 tysięcy złotych brutto miesięcznie to „naprawdę dobre wynagrodzenie”.
Pytana o termin wejścia przepisów w życie, minister zastrzegła, że wszystko zależy od procesu legislacyjnego i konsultacji społecznych. Wyraziła jednak nadzieję, że nowe regulacje ustawowe uda się przyjąć w perspektywie najbliższego półrocza.
Czytaj więcej
NFZ poinformował, że w ciągu najbliższego roku przeznaczy o 1,2 mld zł więcej na świadczenia zdrowotne. To efekt zmiany taryf świadczeń, czyli dost...
Praca maksymalnie na „dwa etaty” i bat na spółki medyczne
W zapowiadanej ustawie – obok ograniczeń finansowych – ma znaleźć się również limit czasu pracy personelu medycznego. Ministerstwo Zdrowia chce, aby maksymalny czas pracy lekarza, ratownika czy pielęgniarki w placówkach zakontraktowanych przez NFZ nie przekraczał równowartości dwóch etatów, czyli około 300 godzin w miesiącu. Przepisy mają dotyczyć wszystkich form zatrudnienia: etatów, kontraktów oraz umów zleceń.
– Docierają do nas informacje, że niektórzy pracują po 400 czy 500 godzin. Zależy nam, żeby pacjentem zajmował się wypoczęty pracownik medyczny – argumentowała na antenie Radia ZET Sobierańska-Grenda. Ponadto projekt ma wprowadzić obowiązek uzyskania zgody od macierzystego szpitala (gdzie medyk musi pracować na co najmniej pół etatu) na podjęcie dodatkowego zatrudnienia w innej placówce.
Resort zamierza również ukrócić tak zwany „proceder walizkowy”, polegający na tym, że lekarskie spółki jeżdżą po kraju i wykonują skomplikowane operacje w szpitalach powiatowych, które często nie posiadają odpowiedniego zaplecza i zabezpieczenia medycznego. – W nowym dokumencie proponujemy zakaz spółek, które startują w świadczeniach medycznych. Jest tu powszechna zgoda, by takich praktyk zakazać – zapowiedziała minister.
Czytaj więcej
- Zarobki lekarzy powinny być limitowane – przyznała dr Dorota Gałczyńska-Zych w Radiu ZET. Dyrektorka Szpitala Bielańskiego w Warszawie opowiedzia...
Sobierańska-Grenda odpiera zarzuty doradcy prezydenta
W trakcie wywiadu przytoczono słowa doradcy prezydenta, prof. Piotra Czauderny, który ostrzegał, że system ochrony zdrowia idzie na „zderzenie ze ścianą”, a działania ministerstwa to jedynie „leczenie objawowe”.
– W systemie ochrony zdrowia mamy działania krótkookresowe i te, które wymagają dłuższego czasu. Na reformy systemowe i długofalowe wymagany jest kompromis wielu stron, nad którym pracujemy – mówiła minister zdrowia. Zapewniła jednocześnie, że resort jest w stałym kontakcie z otoczeniem prezydenta, licząc na jego podpis pod tzw. ustawą PESEL-ową, która ma m.in. ujawnić zarobki lekarzy i szczegóły konkursów na świadczenia medyczne. – Mam nadzieję, że uda się pana prezydenta przekonać. Już od 1 lipca działa centralny rejestr umów, a ustawa PESEL-owa tylko ten proces przyspieszy – wskazała.
Pytana o to, dlaczego z reformą zarobków zwlekała przez blisko rok sprawowania urzędu, tłumaczyła to koniecznością przeprowadzenia rzetelnych analiz. – Wchodzenie do resortu i dokonywanie zmian bez przyjrzenia się temu byłoby nieodpowiedzialne. Nasza propozycja limitowania wynika z faktu, że dysproporcje są bardzo duże, ale dotyczą niewielkiej liczby osób – wyjaśniała.
Czytaj więcej
Jak wynika z ustaleń portalu Zero.pl, po śmierci pacjenta w toalecie Szpitala Południowego personel dążył do uniknięcia rozgłosu, twierdząc, że „tr...
Kontrole w szpitalach i brakujące etaty w NFZ
Minister zdrowia skomentowała też krytyczne głosy wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego dotyczące złego zarządzania środkami przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Przyznała, że pion kontrolny Funduszu wymaga radykalnego wzmocnienia.
– Dowiedziałam się od prezesa NFZ, że w tej chwili nieobsadzonych jest aż 80 etatów kontrolerskich – ujawniła Sobierańska-Grenda. – Chcemy zaproponować zmiany ustawowe, aby ten korpus wyglądał inaczej. Warto wrócić do rozwiązań, w których to oddziały wojewódzkie NFZ będą mogły bezpośrednio kontrolować sytuację w swoich regionach.
Szefowa resortu odniosła się również do bulwersującej sprawy ze Szpitala Południowego w Warszawie, gdzie miało dojść do zgonu pacjenta w łazience oraz próby tuszowania przyczyn jego śmierci. – Nasza reakcja była natychmiastowa. Zleciłam kontrole z poziomu Ministerstwa Zdrowia. Sprawą zajmuje się też prokuratura i nadzór właścicielski. Wolę jednak posługiwać się faktami i reagować racjonalnie, a nie emocjonalnie. Apeluję o spokój, by nie burzyć zaufania pacjentów do medyków przez jeden incydent – mówiła. Jednocześnie dodała, że nie zna jeszcze szczegółowych wyników najnowszego raportu NIK dotyczącego nieprawidłowości w tym szpitalu, podkreślając, że są one przede wszystkim do wdrożenia przez nowy zarząd placówki i jej właściciela.
Czytaj więcej
Zadłużony na ponad 90 mln zł szpital w Bartoszycach wkrótce połączy trzy kluczowe oddziały. Powodem radykalnych mają być drastyczne braki kadrowe....
Regionalizacja szpitali
W rozmowie poruszono również kwestie strukturalnej przebudowy mapy szpitali. – Moim modelem docelowym jest regionalizacja ochrony zdrowia. Chciałabym, żeby szpitale samorządowe docelowo podlegały marszałkom województw, którzy mają potencjał do zarządzania taką siecią – zadeklarowała. Poinformowała, że resort przeznacza ponad miliard złotych z Funduszu Medycznego na wsparcie oddolnych procesów konsolidacyjnych, które już teraz ruszają m.in. w Wielkopolsce czy na Pomorzu Zachodnim.
Pytana o powstawanie mniejszych izb porodowych w miejsce likwidowanych, nierentownych oddziałów ginekologiczno-położniczych, minister przyznała, że na razie są to „niewielkie ilości”. Wynika to m.in. z obaw dyrektorów placówek przed braniem pełnej odpowiedzialności za ewentualne powikłania okołoporodowe. – Ocenę sytuacji pozostawiam dyrektorom. My współpracujemy z wojewodami, którzy w najbliższych miesiącach będą układać mapy potrzeb zdrowotnych w regionach – zaznaczyła.
Czytaj więcej
Jak naprawdę wyglądają dyżury lekarzy? Można pracować praktycznie bez realnych limitów godzinowych, a dodatkowe dyżury służą zarówno łataniu braków...
Minister odniosła się także do alarmującego raportu Komitetu Bioetyki PAN dotyczącego dramatycznych warunków pobytu i rzekomych tortur w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjacyjnym w Gostyninie i Czersku. – Nie zamierzamy zamykać tych ośrodków, ale ściśle współpracujemy z Ministerstwem Sprawiedliwości. Decyzje o pobycie i jego końcu podejmuje sąd, my natomiast planujemy rozszerzenie bazy lokalowej i poprawę warunków bytowych pacjentów – zapewniła Jolanta Sobierańska-Grenda.