Reklama

Ratownicy zawiedli przy reanimacji Piotra Pawłowskiego?

Prokuratura bada, czy prezes Fundacji Integracja Piotr Pawłowski zmarł w wyniku błędu medycznego.
Piotr Pawłowski, założyciel i prezes Integracji

Piotr Pawłowski, założyciel i prezes Integracji

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Pawłowski – jak twierdzą jego bliscy – został zbyt późno zaintubowany, bo dopiero po 85 minutach od przyjazdu karetki, a mająca go ratować ekipa medyczna wykazała się totalną niekompetencją. Stołeczna prokuratura potraktowała sprawę jako priorytetową.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, śledztwo w sprawie śmierci Pawłowskiego przejmie wyspecjalizowany wydział ds. błędów medycznych działający w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie. Na razie postępowanie jest na szczeblu najniższym, w rejonie (pierwsze informacje o śledztwie podało Radio Zet).

– Śledztwo zostało wszczęte pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta. Chodzi o uzasadnione podejrzenie popełnienia błędu medycznego przez personel medyczny – mówi prok. Marcin Saduś, rzecznik praskiej prokuratury.

Piotr Pawłowski zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wcześniej stracił przytomność w domu, gdzie jego reanimację najpierw podjęła żona, a następnie, po przyjeździe karetki – ratownicy medyczni. Jednak, zdaniem żony działacza, robili to w sposób skrajnie nieudolny – przez długi czas nie mogąc zaintubować nieprzytomnego pacjenta.

– Jego drogi oddechowe udało się udrożnić dopiero po 85 minutach od przyjazdu karetki, co spowodowało niedotlenienie mózgu. To z kolei mogło doprowadzić do śmierci, na co wskazuje wykonana tomografia komputerowa – mówi nam mecenas Beata Bosak-Kruczek, pełnomocnik rodziny Pawłowskiego.

Reklama
Reklama

Prawniczka, opierając się na relacji żony zmarłego, mówi, że akcja reanimacyjna w wykonaniu ratowników medycznych przybyłych na miejsce wyglądała dramatycznie.

– Zamiast do tchawicy pompowali mu powietrze do żołądka. „Jesteśmy w przełyku, jesteśmy w żołądku” – mówił jeden z ratowników do lekarza, który również przyjechał karetką – opowiada nam mec. Bosak-Kruczek. – Lekarz stał obok z tabletem w ręku, chociaż widział, że ratownicy mają trudności, nie pomógł im – mówi poruszona prawniczka.

Zaniedbań miał dopuścić się także personel medyczny SOR-ze w warszawskim szpitalu. – Na SOR-ze pan Piotr czekał na zaintubowanie aż 21 minut. Chociaż dyspozytor pogotowia dokładnie wiedział, do jakiego pacjenta jedzie karetka – mówi prawniczka.

Dopiero na OIOM-ie pacjent otrzymał profesjonalną pomoc, jednak mózg był już tak dalece niedotleniony, że na ratunek było późno – twierdzi rodzina Piotra Pawłowskiego.

Kto i jakich błędów się dopuścił, ma wyjaśnić prokuratura, która zadziałała błyskawicznie. Zabezpieczyła ciało, dokumentację lekarską, i już przesłuchała żonę pacjenta. Piotr Pawłowski był działaczem społecznym walczącym o prawa osób z niepełnosprawnościami. Miał 52 lata.

Ochrona zdrowia
Samorząd lekarski w ostrym sporze. Konwent prezesów potępia szefa szczecińskiej rady lekarskiej
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Ochrona zdrowia
Wykorzystanie łóżek szpitalnych pod lupą. Będzie nowa mapa
Ochrona zdrowia
Michał Bulsa: Nie składa się protestu wyborczego od spotkania towarzyskiego
Ochrona zdrowia
„Cięciem byłoby wprowadzenie limitów". Prezes NFZ o przyszłości finansowania ochrony zdrowia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama