Wczoraj w sejmowej Komisji Zdrowia odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o zawodzie ratownika medycznego i samorządzie zawodowym.

Projekt ustawy forsują w Sejmie posłowie PSL, a autorem jest Społeczny Komitet Ratowników Medycznych razem z Towarzystwem Prawa Medycznego.

Ratownicy medyczni walczą o stworzenie samorządu zawodowego lub instytucji czuwającej nad jakością ich pracy i kształcenia.

Dziś wiele szkół wyższych niemających nic wspólnego z medycyną uczy ratowników na poziomie studiów licencjackich. Za ratownika jest też uznawana osoba po dwuletniej szkole policealnej. Nie wiadomo ponadto, jaki jest status 1,1 tys. ratowników pracujących w strukturach straży pożarnej. Teoretycznie bowiem strażak, który skończył kurs pierwszej pomocy, również jest ratownikiem.

Do poselskiego projektu środowisko ratowników opracowało też propozycję rozporządzeń określających procedury ratowania życia. Wskazują, że do zadań ratowników przyjeżdżających do chorego powinno należeć m.in. tamowanie krwotoków, wykonywanie badania EKG czy tlenoterapia. Teraz brakuje procedur. A 60 proc. karetek jeździ po polskich drogach bez lekarza.

Co więcej nie wiadomo, czy ratownik może udzielić pomocy potrzebującemu, jeśli akurat nie jest w zespole karetki bądź na oddziale ratunkowym.

Luki dostrzega też resort zdrowia.

– Projekt idzie w dobrym kierunku, ale mamy do niego trochę uwag i trzeba by było te przepisy dopracować. Poza tym kończymy pracę nad rządowym projektem noweli ustawy o ratownictwie medycznym – powiedział Cezary Rzemek, wiceminister zdrowia.

etap legislacyjny: trafi do prac podkomisji