Minister finansów zadeklarował, że rząd będzie wspierał pomysły mające ulżyć frankowiczom. Podkreślił, że zmiany nie powinny zachwiać zaufania do państwa, bo efektem mogłyby być wyższe stopy procentowe dla wszystkich zadłużonych w złotych, w tym i dla Skarbu Państwa. Dodał, że zna pomysł szefa Komisji Nadzoru Finansowego dotyczący przewalutowania kredytów po kursie z dnia wzięcia kredytu, ale wymaga on prac – o projekcie „Rzeczpospolita" pisała w czwartek.
Krzysztof Oppenheim, doradca finansowy, twierdzi, że choć przewalutowanie kredytów jest konieczne, nie może to być szybka akcja. – Na analizy potrzeba co najmniej kilku miesięcy. Ponieważ nie można tak długo zostawić frankowiczów bez pomocy, złożę projekt w Związku Banków Polskich, który zakłada ustalenie dla wszystkich umów kredytowych we frankach zerowej stopy oprocentowania. Frankowicz do czasu opracowania systemowego rozwiązania miałby do spłaty tylko kapitał – mówi Oppenheim. – Potem należy zmienić frankowiczom wysokość raty, ustalając ją w złotych na zbliżonym poziomie do czasu z uruchomienia kredytu. Ryzykowne jest automatyczne przeliczenie długu na złote po „starym" kursie, bo zachwiałoby to bezpieczeństwem finansowym kraju. Kilka banków może tego nie przetrzymać.
Emil Zalewski, adwokat z Kancelarii Galt, uważa, że nawet jeśli frankowicze podpisali oświadczenie, że zdają sobie sprawę z ryzyka walutowego, nie oznacza to jeszcze, że mieli świadomość jak bardzo kurs franka, a w konsekwencji wartość kredytu, może się zmienić. Porównuje kredyty we frankach do opcji walutowych i przypomina o wygranych w takich sprawach.
—Grażyna Błaszczak (pap)
Porady dla frankowiczów w poniedziałkowych „Nieruchomościach"