Według Jerzego Sobańskiego, pośrednika z agencji Akces Nieruchomości i jednocześnie rzecznika Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami (WSPON), warto rozważyć zakup mieszkania w bloku z wielkiej płyty, jeśli tylko nie mamy wysokich oczekiwań co do standardu budynku, a zależy nam na dobrej lokalizacji. Wielkopłytowe osiedla powstawały bowiem blisko centrum i szlaków komunikacyjnych, z dobrze rozwiniętą infrastrukturą.
Trudne przebudowy
– Lokale z wielkiej płyty mają dobry rozkład i stosunkowo niewielką powierzchnię. Kawalerki mają średnio 29–32 mkw., dwa pokoje 42–50 mkw., a trzy 56–64 mkw. – Są też piwnice, co w nowych budynkach bywa luksusem – zwraca uwagę Jerzy Sobański. Ale, jak zastrzega, wielkiej płyty nie warto brać pod uwagę, jeśli szukamy docelowego mieszkania, a stać nas na kupienie bardziej nowoczesnego. – Lepiej nie wybierać wielkopłytowego lokalu, jeśli nie podoba się nam jego rozkład i trzeba byłoby go przerabiać. Ze względu na konstrukcję (całe gotowe elementy) możliwości przebudowy, zwłaszcza łazienek, są ograniczone – tłumaczy rzecznik WSPON. Dodaje także, że w wielu wielkopłytowych budynkach nie ma udogodnień dla niepełnosprawnych.
– Nie są to też lokale dla klientów, którzy lubią wysokie pomieszczenia. Niższe były chyba tylko mieszkania w blokach z ramy H – zauważa rzecznik WSPON. Trzeba też pamiętać, że wiele warszawskich mieszkań z wielkiej płyty znajduje się w blokach spółdzielni mieszkaniowych. – Trzeba więc zwracać uwagę na kondycję finansową spółdzielni, przyjrzeć się stanowi technicznemu nieruchomości i planom remontowym, zobaczyć, co się dzieje w sąsiedztwie – podpowiada Jerzy Sobański. Przestrzega, że są osiedla, gdzie lepiej nie zapuszczać się samemu po zmroku. – Nie bez znaczenia jest też stan prawny gruntu. Spółdzielnie budowały na różnych terenach, nawet bez tytułu prawnego lub mając 15–20- letnią dzierżawę. Tam, gdzie prawo do gruntu nie jest uregulowane, lepiej nie inwestować – ocenia rzecznik WSPON.
O problemach związanych z wielkopłytowymi budynkami mówi także Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmerson Realty. Jego zdaniem więcej argumentów przemawia przeciwko inwestowaniu w ten segment rynku. – W Warszawie plusem może być lokalizacja wielkopłytowych osiedli w centrum miasta – ocenia Jarosław Mikołaj Skoczeń. – Są też głosy, że atutem jest niska cena. Ale przecież niska jakość budynku musi oznaczać niską cenę – podkreśla. Przedstawiciel Emmersona zwraca też uwagę na wiek budynków z płyty. – Chociaż są remontowane i ocieplane, to przecież stara technologia pozostaje. Minusem jest także duża liczba mieszkań na niewielkiej powierzchni, zsypy, które może już nie działają, ale przez kilkadziesiąt lat zrobiły swoje, słaba izolacja, niszczejące instalacje wodne , grzewcze, elektryczne – wylicza Skoczeń.
Dla lokatora
Ekspert Emmersona podkreśla, że remonty takich nieruchomości są coraz bardziej kosztowne. – Starzy lokatorzy się wykruszają, a na ich miejsce przychodzą nowi, przeważnie wynajmujący, którzy traktują lokale jako przejściowe, co nie sprzyja budowaniu dobrej atmosfery – twierdzi Jarosław Mikołaj Skoczeń. Jego zdaniem lepiej się zastanowić nad inwestycją w droższe, ale nowsze mieszkanie, nawet położone dalej od centrum.