- W Olsztynie największy popyt jest na małe dwu-, trzypokojowe mieszkania o powierzchni 40–60 mkw., o bardzo dobrym standardzie, w blokach wzniesionych po 2000 roku, położone na Jarotach, Podgrodziu i osiedlu Mleczna – mówi Małgorzata Pressler z Freedom Nieruchomości. – Wzięcie mają też lokale o dobrym standardzie w blokach z wielkiej płyty na Pojezierzu i Nagórkach. Mieszkania do remontu budzą zainteresowanie, jeśli tylko są dobrze zlokalizowane, a ich cena jest niska.
- W Lublinie zaczęła się fala pytań od rodziców poszukujących mieszkań dla dzieci rozpoczynających naukę na wyższych uczelniach. Zwykle są to klienci gotówkowi. W zamian za szybką transakcje oczekują większych rabatów – mówi Ewa Choroś z Metrohouse. - Szukają dwu- i trzypokojowych mieszkań do 280 tys. zł. Część pomieszczeń jest wynajmowana. Jest to więc produkt inwestycyjny. Klienci spoza Lublina wybierają Śródmieście, LSM, Wieniawę i Czechów.
- W Białymstoku wpływ na sytuację na rynku mieszkań ma m.in. emigracja potencjalnych kupujących w wieku 25–35 lat na zachód albo do polskich metropolii, szczególnie do Warszawy, gdzie napędzają koniunkturę – mówi Antoni Kozak z agencji Kozak-Wojtan Nieruchomości. – Na ograniczenie popytu ma wpływ także duży procent bezrobotnych absolwentów białostockich uczelni, którzy zostają w mieście. Nie pracując, nie mają zdolności kredytowej. Można więc prognozować dalszą stagnację sprzedaży na rynku wtórnym.