Sytuację na rynku mieszkaniowym komentuje Marcin Krasoń, analityk Home Brokera:

- Sprzedaż kredytów z dopłatami w ramach programu "Mieszkanie dla Młodych" była w sierpniu najniższa od stycznia. Ale od września sytuacja powinna się odmienić, bo do programu zostanie dołączony rynek wtórny, co znacznie zwiększy dostępność dopłat poza aglomeracjami.

W drugim miesiącu wakacji do Banku Gospodarstwa Krajowego kredytobiorcy złożyli wnioski o dopłaty w ramach programu "Mieszkanie dla Młodych" na łączną kwotę 33,8 mln zł. Jak policzył Home Broker, jest to wartość o ponad 17 proc. niższa niż w lipcu.

Większość z tych środków została zarezerwowana na wypłaty dofinansowania jeszcze w tym roku. Łącznie na 2015 r. zapisano już 341,2 mln zł, czyli 47,7 proc. przeznaczonych pieniędzy. Wnioski o dofinansowanie w 2016 r. opiewają na razie na 100 mln zł (13,7 proc. pieniędzy). Te na 2017 i 2018 to śladowe ilości.

Czy dopasują ceny

W kolejnych miesiącach popularność programu dopłat powinna jednak wzrosnąć, a to za sprawą zmian w ustawie, jakie wchodzą w życie z początkiem września. Dwie najważniejsze zmiany to zwiększenie dopłat i dostępu do nich dla klientów z co najmniej trójką dzieci a także włączenie do programu rynku wtórnego. Ta druga zmiana ułatwi skorzystanie z pomocy osobom, które mieszkają poza największymi miastami, gdzie koncentruje się działalność deweloperska.

W wielu miejscowościach nowych inwestycji jest jak na lekarstwo. Albo buduje się nowe domy albo handluje mieszkaniami na rynku wtórnym. Dopiero nowelizacja ustawy (włączenie do programu rynku wtórnego) sprawiła, że mieszkający tam będą mogli uzyskać dopłatę w ramach "Mieszkania dla Młodych".

Warto jednak zwrócić uwagę, że na rynku wtórnym obowiązują inne limity cenowe niż na pierwotnym. Do ich wyliczania brany jest mnożnik 0,9 (dla nowych mieszkań jest to 1,1), co sprawia, że maksymalna cena mieszkania z drugiej ręki będzie o ok. 20 proc. niższa od deweloperskiego.

W efekcie w niektórych dużych miastach o mieszkania mieszczące się w limitach będzie na rynku wtórnym trudno. Według danych portalu Domiporta.pl w Krakowie, Warszawie, Rzeszowie i Wrocławiu odsetek lokali spełniających warunki ustawy nie przekracza 3 proc., a wśród miast z dostępnością poniżej 10 proc. są jeszcze Gdynia, Lublin i Opole.

W tych miastach, gdzie mieszkań dostępnych w "MdM" jest procentowo najmniej, należy jednak spodziewać się wzrostu ich liczby, bowiem część sprzedających będzie obniżać ceny tak, by zmieścić się w limicie i zwiększyć swoje szanse na rynku.

Trudniej w większych miastach

Analiza dostępności mieszkań z rynku wtórnego w "MdM" pokazuje, że zwykle większy problem ze znalezieniem lokali w odpowiedniej cenie jest w dużych miastach. W siedmiu z dziesięciu największych miast Polski mniej niż 20 proc. mieszkań na rynku wtórnym mieści się w limitach.

Z dużych miast najlepiej wygląda sytuacja w Katowicach (45 proc.), Bydgoszczy (41 proc.) i Łodzi (34 proc.). Są to miasta, w których ceny nieruchomości są relatywnie niskie. Dostępność mieszkań z dopłatami będzie jednak w skali kraju bardzo zróżnicowana. W wielu mniejszych miastach nie przewidujemy żadnych problemów ze znalezieniem mieszkania w odpowiedniej cenie.

Z danych ofertowych zebranych przez portal Domiporta.pl wynika, że w Bytomiu, Zabrzu i Sosnowcu ok. 90 proc. mieszkań wystawionych na sprzedaż na rynku wtórnym mieści się w limitach dla danej lokalizacji. 60-80 proc. wskaźnik jest w Gorzowie Wielkopolskim, Radomiu, Siedlcach, Częstochowie i Lesznie, a w Tychach, Zielonej Górze, Głogowie i Katowicach warunki "MdM" spełnia około połowy mieszkań z drugiej ręki.

Rynek wtórny jest bardziej elastyczny i zróżnicowany niż pierwotny. W każdym mieście można znaleźć mieszkania bardzo tanie, przeznaczone do remontu, więc nawet w Krakowie czy Warszawie dopłaty do rynku wtórnego będą dostępne.

Zmiany w programie "Mieszkaniu dla Młodych" bez wątpienia zwiększą popularność programu, otwierając drogę do dopłat osobom, dla których dotąd była ona zamknięta. To sprawi, że z pomocy będzie można skorzystać w całym kraju, bo jak dotąd najwięcej pieniędzy płynęło do największych miast, tam bowiem koncentruje się działalność deweloperów.

Według danych BGK do końca pierwszej połowy 2015 r. 43 proc. dopłat trafiło do pięciu największych miast. Po wejściu w życie nowelizacji sytuacja powinna się zmienić.