Około 80 tys. nowych mieszkań i domów jest do kupienia w całej Polsce. Oferta jest rekordowa, ale i apetyty na nieruchomości są ogromne. Lokale, także pakietowo, skupują za gotówkę inwestorzy, podbijając deweloperskie statystyki.

Wydaje się jednak, że w tym roku firmy weszły już na sam szczyt. A szczyty zawsze dają rozleglejszą perspektywę. Słychać już głosy, że to ostatni tak świetny rok. Za chwilę wzrośnie wymagany przy kredytach wkład własny, skończą się dopłaty do mieszkań.

Ogromna gotówka też nie będzie w nieskończoność płynąć na rynek nieruchomości. Dlatego firmy się spieszą, rozwiązując worki z kolejnymi inwestycjami. Byle zdążyć przed końcem roku i sprzedać jak najwięcej. Zaczyna się walka o klienta. Jest coraz więcej promocji. Nocne wyprzedaże, darmowe miejsca postojowe, pakiety wykończeniowe.

Rosnąca konkurencja miała wyrugować z rynku nieuczciwe firmy, a jakość mieszkań miała być coraz lepsza. Nawet znane kiedyś z kiepskich inwestycji i dużej chciwości firmy zaczęły się mitygować. Nieporządni sporządnieli. Bo klient nie dał sobie już wcisnąć byle czego. Zawsze mógł pójść do konkurencji.

Okazuje się jednak, że ci, którzy się ucywilizowali, znów zaczynają dziczeć.

Jeden z naszych czytelników kupił mieszkanie, umawiając się z deweloperem na takie, a nie inne materiały wykończeniowe. Jak mówi, firma nie dotrzymała umowy. Buduje inaczej, niż obiecała. Inny deweloper zerwał z klientem umowę, bo znalazł kupca, który za mieszkanie daje więcej.

Pozostaje mieć nadzieję, że takie firmy podczas kolejnego rynkowego załamania znajdą się za burtą już na dobre.