Gość zaznaczył, że program Mieszkanie dla Młodych kończy się w ten sposób, że zaczyna brakować funduszy. - Każdy program, który wchodzi, powoli się rozkręca, a na końcówce wszyscy by chętnie z niego skorzystali – mówił Skirmuntt.
- Chętnych jest dużo, ale program się niestety kończy. W tym roku skonsumowaliśmy 50 proc. puli z przyszłego roku. Od stycznia będzie można składać wnioski o kolejne 50 proc. Deweloperzy, którzy będą kończyli budowy inwestycji w 2018 r. już w tej chwili podpisują z klientami umowy deweloperskie – dodał.
Przypomniał, że zasady programu zmieniały się w trakcie. - Pierwotnie był przeznaczony dla ludzi młodych, nie posiadających innego lokalu mieszkalnego. Później objęto tym osoby nieco starsze, które mają po kilkoro dzieci – tłumaczył.
Skirmuntt stwierdził, że Mieszkanie+ to program kompletnie inny, który ma trafić do innej grupy. - Deweloperzy mogą się podłączyć do tego programu, bo ktoś musi te mieszkania budować – mówił.
- Jest to program dla ludzi, którzy kompletnie nie mają zdolności kredytowej i pewnie długo jej mieć nie będą – dodał.
Gość tłumaczył, że Ci, którzy chcą zaciągać kredyty i kupować dla siebie mieszkanie muszą sobie sami poradzić. - Wkład własny w przyszłym roku rośnie do 20 proc. Wpłynie to na spowolnienie tempa sprzedaży, szczególnie w dzielnicach Warszawy, gdzie z MdM korzystano (Białołęka, Włochy, Ursus) – mówił.
Przyznał, że o tym, iż w Polsce mieszkań jest za mało świadczy rynek. - Deweloperzy budują ok. 18 tys. mieszkań rocznie w samej Warszawie i praktycznie sprzedają je w czasie budowy. To pokazuje, że brakuje mieszkań - mówił Skirmuntt.
- Deweloperzy pozmniejszali metraże mieszkań 2-3 pokojowych. Wróciliśmy do stylu lat 50. i mieszkań kompaktowych. Poza tym od 2-3 lat ceny mieszkań nie rosną – dodał.
Gość wyliczył, że w Warszawie najdroższe jest Śródmieście. - Tu się najmniej buduje i ceny dochodzą do 20-30 tys. zł za mkw., ale to są pojedyncze budynki. Średnia warszawska to ok. 8 tys. zł za mkw. - mówił.
- Ursynów się zabudował, tam już nie ma działek. Tak samo Ochota – dodał.
Zaznaczył, że w większości dzielnic rynek pierwotny wyprzedza rynek wtórny. - Klienci kupują dużo więcej nowych mieszkań – stwierdził.
Skirmuntt ocenił na ile mieszkanie to dobra inwestycja.
- Duża sprzedaż przez ostatnie lata i duży popyt nie wynika tylko z łatwości dostania kredytów, ale również z tego, że jest dużo gotówki na rynku. Ludzi wycofują pieniądze z lokat i inwestują w mieszkania – tłumaczył.
- Mieszkanie to inwestycja długoterminowa. Wynajem nie daje nam kosmicznych stóp zwrotu, tylko 4-5 proc. rocznie. Jest to również lokata kapitału i wzrost wartości lokalu w dłuższym okresie – dodał.