Reklama

Inwestorzy w euforii, ceny mieszkań idą w górę

Mieszkania z dobrze dopasowaną ceną będą znikały z rynku w ciągu kilku dni.

Aktualizacja: 07.08.2017 07:03 Publikacja: 07.08.2017 06:00

Koniunktura na rynku pierwotnym przekłada się na wzrost cen transakcyjnych na rynku wtórnym

Koniunktura na rynku pierwotnym przekłada się na wzrost cen transakcyjnych na rynku wtórnym

Foto: Fotolia

Najnowsze analizy Home Brokera i Open Finance wskazują, że średnie ceny transakcyjne mieszkań, licząc rok do roku, poszły w górę w wielu miastach. Najbardziej, bo niemal o 30 proc. – w Łodzi. Za mkw. lokalu w tym mieście płacimy średnio ponad 4,4 tys. zł. W Poznaniu średnie ceny są wyższe niż przed rokiem niemal o 15 proc., w Gdańsku – o 9,6 proc., a w Warszawie o 5,5 proc.

– Obserwujemy początek zwyżek cen, ale nie spodziewam się, by był to długotrwały trend – komentuje Marcin Krasoń, analityk Home Brokera. – Zmiany wynikają z kilku nakładających się na siebie czynników. Po pierwsze – pojawia się i znika program „Mieszkanie dla młodych". Gdy dopłaty są dostępne i sprzedaje się dużo tańszych emdeemowskich lokali, średnia cena nieruchomości spada. Gdy „MdM" znika, średnia cena transakcyjna rośnie – wyjaśnia analityk. Dodaje, że do wzrostu cen przyczynia się także dynamiczny rozwój rynku najmu i duży popyt na nowe mieszkania. – Niektóre inwestycje w dużych miastach sprzedają się głównie za gotówkę. W ostatnich miesiącach widać też większy ruch na rynku kredytowym – zauważa. A Łukasz Browarczyk, pośrednik z BIG Nieruchomości, dopowiada, że tanie kredyty oznaczają, iż miesięczna rata za lokal jest zdecydowanie niższa niż stawka najmu.

Im mniejsze, tym lepsze

Kamil Wrotniak, doradca ds. nieruchomości z Łodzi, twierdzi z kolei, że wzrost cen mieszkań jest spowodowany ogólną euforią inwestycyjną. – Gospodarka rośnie szybciej, niż przewidywano, stopy procentowe utrzymują się na rekordowo niskim poziomie, a lokaty bankowe nie dają wiele zarobić. Wszystko to przekłada się na wzmożone zainteresowanie nieruchomościami wśród inwestorów – wyjaśnia. – Mówi się, że Rada Polityki Pieniężnej nie planuje zmian stóp procentowych nawet do końca 2018 roku. Prawdopodobnie do tego czasu obecne trendy rynkowe się utrzymają – przewiduje Wrotniak.

Dodaje, że najbardziej drożeją najbardziej popularne mieszkania, czyli kawalerki (im mniejsze, tym lepsze) i lokale dwupokojowe. – Budzą one zainteresowanie zarówno młodych par, dla których jest to zwykle pierwsze w życiu własne M, jak i inwestorów z rynku wynajmu – opowiada. – Z rynkiem wtórnym coraz mocniej konkurują deweloperzy, kusząc np. pakietami wykończeniowymi czy dogodnymi systemami płatności.

Reklama
Reklama

W Gdańsku, jak mówi Łukasz Browarczyk, najbardziej zdrożały mieszkania w pasie nadmorskim oraz w ścisłym centrum. – To lokalizacje, gdzie mieszkania wynajmują się najlepiej. Największy wzrost odnotowaliśmy w segmencie kawalerek oraz mieszkań dwupokojowych (o ok. 15 procent). Ceny mieszkań z trzema pokojami wzrosły o ok. 10 proc. – wskazuje. Browarczyk podkreśla, że ceny mieszkań poszły w górę i na rynku pierwotnym, i wtórnym. – Klienci, którzy rok temu kupili mieszkania od dewelopera, dziś po ich odbiorze sprzedają je w stanie deweloperskim z ok. 15-procentowym zyskiem – opowiada ekspert.

First minute

– Ceny mieszkań osiągnęły poziom sprzed kryzysu w 2008 roku – komentuje Łukasz Browarczyk. – Na pewno nie będą spadały, ale ich wzrost spowolni. Kolejne półrocze będzie nadal bardzo dynamiczne. Mieszkania z dobrze dopasowaną ceną będą znikały z rynku maksymalnie w ciągu kilku dni – przewiduje.

Także w Gdańsku największym popytem cieszą się mieszkania kompaktowe. – Ze względu na olbrzymią konkurencję w tym segmencie zauważamy jednak wzrost zainteresowania mieszkaniami dużymi. Inwestorzy urządzają w nich jak największą liczbę pokoi albo nawet przerabiają na dwa mniejsze lokale z myślą o wynajmie – opowiada Łukasz Browarczyk. – Przewagą dużych mieszkań jest niższa cena za mkw. oraz mniejsze zainteresowanie – podkreśla.

O bardzo dużym popycie na mieszkania w Warszawie mówi z kolei Renata Cimaszewska, członek zarządu firmy m2 Group. – Trend ten wykorzystują deweloperzy, którzy chcąc utrzymać dotychczasowe marże, uwzględniają w cenie mieszkań systematycznie rosnące koszty pracy ekip budowlanych, koszty związane z przygotowanie procesu inwestycyjnego, uzyskaniem niezbędnych pozwoleń oraz zakupu drożejących gruntów – wyjaśnia.

Cimaszewska podkreśla, że klienci zainteresowani kupnem nowego mieszkania coraz częściej decydują się na oferty „first minute". – W przeciwnym razie muszą się liczyć z koniecznością zwiększenia budżetu – mówi. – Przykładem mogą być inwestycje realizowane na warszawskim osiedlu Gocław. Ceny ofertowe jeszcze rok temu wynosiły tam ok. 8,6 tys. zł za mkw., a dziś sięgają 10 tys. zł. Koniunktura na rynku pierwotnym przekłada się na wzrost cen transakcyjnych na rynku wtórnym – zwraca uwagę.

Według Marcina Krasonia w drugim półroczu powinniśmy się spodziewać raczej stabilizacji niż kolejnej fali podwyżek. – Rewolucji na razie nie będzie – prognozuje. Także Kamil Wrotniak nie przewiduje wielkich zmian w drugim półroczu. – Czas prosperity dla sprzedających na rynku pierwotnym i wtórnym będzie trwał – twierdzi doradca. ©?

Reklama
Reklama

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.gawronska@rp.pl

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama