Rząd chce uprościć procedurę wydawania decyzji środowiskowych. Dzięki zmianom inwestorzy mają szybciej i sprawniej załatwić formalności budowlane.
Eksperci chwalą większość rozwiązań. Widzą również jednak i słabe ich strony.
Obwieszczenie zamiast zawiadomień
Chodzi o projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Propozycja została opublikowana na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Aktualnie znajduje się w uzgodnieniach publicznych.
Na jej podstawie urzędnicy nie będą musieli listownie zawiadamiać stron o toczącym się postępowaniu o wydaniu decyzji środowiskowej. Pod warunkiem, że będzie ich co najmniej dziesięć. Wystarczy opublikowanie obwieszczenia w tej sprawie m.in w Biuletynie Informacji Publicznej oraz na stronie internetowej urzędu. Nie trzeba będzie dostarczać jednocześnie wypisów z ewidencji gruntów i budynków. Obecnie z obwieszczeń korzysta się, kiedy stron postępowania środowiskowego jest ponad 20.
Propozycja ma swoich zwolenników.
– To spore ułatwienie. Na pewno szybciej będzie można wydać inwestorowi decyzję środowiskową – twierdzi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu.
Podobnego zdania jest mec. Konrad Młynkiewicz, dyrektor działu prawa administracyjnego w kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.
– Tego rodzaju postępowania trwają często latami. Wpływ mają zarówno skomplikowane procedury uzyskiwania decyzji środowiskowej, jak również krąg osób, które uprawnione są do występowania w charakterze stron takich postępowań – wyjaśnia Konrad Młynkiewicz.
I dodaje: – W mojej ocenie, nie zapominając o ochronie środowiska, trzeba koniecznie uprościć procedury uzyskiwania decyzji środowiskowych. W przeciwnym razie formalizm procedur administracyjnych będzie wstrzymywać rozwój gospodarczy wielu podmiotów.
Projekt przewiduje również, że postępowanie nie będzie zawieszane w razie śmierci jednej ze stron. Dzięki temu sprawa dalej będzie mogła się toczyć. Nie będzie opóźnień z powodu oczekiwania na rozstrzygnięcie postępowań spadkowych, co dziś się zdarza.
Okazuje się jednak, że propozycja ma również wady.
– W wielu wypadkach w postępowaniach o wydanie decyzji środowiskowej nie będą brać udziału następcy prawni zmarłych właścicieli nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania inwestycji – uważa Konrad Młynkiewicz.
– Takie rozwiązanie może naruszać konstytucyjne prawo własności. W mojej ocenie projektodawcy powinni rozważyć, czy w tego rodzaju sytuacjach nie zobligować organu środowiskowego do powołania kuratora na potrzeby postępowania administracyjnego – dodaje mec. Młynkiewicz.
Nowe przepisy skracają także procedury związane z ustalaniem adresów stron postępowania. W tym celu wprowadzają domniemanie prawdziwości danych ewidencyjnych znajdujących się w rejestrach gruntów. Podobne rozwiązania obowiązują obecnie w specustawach, m.in. drogowej.
– To bardzo dobra wiadomość. Ustalenie adresów właścicieli nieruchomości zajmuje dziś wiele czasu. Ludzie często przeprowadzają się, zmieniają miejsce zamieszkania. Nierzadko trudno jest ustalić aktualny adres właściciela danej nieruchomości. A tak problemu nie będzie – mówi dyrektor Konrad Płochocki.
Oddziaływanie tylko 100 metrów
Projekt nowelizacji zmienia definicję obszaru, na który oddziałuje przedsięwzięcie. Wprowadza kryterium odległościowe, które będzie wynosiło 100 m.
– Dzięki temu będzie dokładnie wiadomo, jaki obszar jest poddawany analizie przed wydaniem decyzji środowiskowej. Obecnie bywa z tym różnie, co wywołuje w praktyce wiele problemów. A tak powinno być ich mniej – wskazuje dyrektor Płochocki.
Zdaniem prawników na zmianie przepisów nie powinni ucierpieć właściciele i użytkownicy wieczyści działek położonych w pobliżu inwestycji.
– Proponowane 100 metrów będzie się liczyć nie od granic działki, ale od granic „terenu, na którym planuje się realizację inwestycji". Określenie obszaru oddziaływania inwestycji „środowiskowej" na podstawie wskazanej w projekcie odległości nie powinno przy tym naruszać interesów prawnych właścicieli sąsiednich nieruchomości. Stronami będą bowiem m.in. właściciele nieruchomości znajdujących się w strefie przekroczeń standardów jakości środowiska czy w zasięgu znaczącego oddziaływania – tłumaczy mec. Konrad Młynkiewicz.
Bez postanowień przy ocenie
Inwestor ubiegający się o przedłużenie terminu ważności decyzji środowiskowej nie będzie musiał wykazywać, że przedsięwzięcie realizuje w etapach.
Wniosek w tej sprawie ma się składać po upływie pięciu lat od dnia, w którym „przedłużana" decyzja stała się ostateczna.
Z projektu nowelizacji wynika, że nie będą już wydawane postanowienia o braku obowiązku przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.
Zdaniem ekspertów zmiana idzie w dobrym kierunku.
– Jest zdecydowanie racjonalna i z całą pewnością znacząco przyspieszy proces inwestycyjny – przewiduje Konrad Młynkiewicz.
– Obecnie po wydaniu postanowienia o braku konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania inwestycji na środowisko urzędnicy mają obowiązek wydać decyzję. Jest ona niemal identyczna ze wspomnianym postanowieniem. Takie rozwiązanie niepotrzebnie obciąża urzędy dodatkową pracą, a inwestorom wydłuża czas poprzedzający realizację inwestycji – podkreśla mec. Młynkiewicz.