Reklama

Rynek jest cykliczny, mamy teraz fazę spowolnienia

Nie nastawiałbym się na głęboką korektę cen mieszkań – mówi Jarosław Jędrzyński, analityk portalu Rynekpierwotny.pl.

Aktualizacja: 25.07.2019 16:58 Publikacja: 25.07.2019 16:53

Rynek jest cykliczny, mamy teraz fazę spowolnienia

Foto: materiały prasowe

Zapotrzebowanie na mieszkania jest duże, zmniejsza się podaż, z tego powodu widać spadek sprzedaży. Czy takie warunki pozwalają oczekiwać stabilizacji, czy nawet spadku cen mieszkań?

Z jednej strony podaż została trochę ograniczona, ale można oczekiwać, że ona znów wzrośnie – dane GUS świadczą, że boom inwestycyjny trwa, deweloperzy uzyskują wciąż dużo pozwoleń na budowę, nie widać spowolnienia.

Spadek sprzedaży obserwujemy od zeszłego roku, ale po pięciu latach prosperity. Rynek nieruchomości jest cykliczny, odkąd osiągnął dojrzałość, mieliśmy dwa okresy spowolnienia: w latach 2000–2004 i 2009–2013. Łatwo policzyć, że rynek przeżywa przesilenie co pięć lat.

Sprzedaż spada, ale aktywność inwestycyjna deweloperów jeszcze nie. Myślę jednak, że to nieuniknione i zobaczymy korektę z pewnym przesunięciem – tak, jak to było przy poprzednich zmianach cyklu.

A co z cenami?

Reklama
Reklama

W ostatnich kwartałach obserwowaliśmy mocne przyspieszenie wzrostu cen mieszkań, wcześniej przez lata właściwie stały one w miejscu, szczególnie na wzorcowym rynku warszawskim. Mamy teraz odreagowanie, w ciągu ostatnich czterech kwartałów wzrost sięgnął średnio 10 proc., w Warszawie, we Wrocławiu czy w Krakowie po kilkanaście procent. Jednak w II kwartale bieżącego roku widzimy już hamowanie cen, wzrosty w siedmiu głównych ośrodkach nie przekraczają 2 proc., w Poznaniu ceny nie zmieniły się, w Krakowie mieliśmy 1-proc., lekką korektę. Z tego można wnosić, że rynek wchodzi w fazę stabilizacji. Jak długą? Trudno powiedzieć, może kwartał, może nawet cztery kwartały, po czym spodziewałbym się korekty – wiele będzie zależeć od warunków makro.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że nie ma się co nastawiać na jakąś głęboką korektę.

Jak należy interpretować spadek sprzedaży mieszkań? Czy to kupujący na własny użytek zmniejszyli aktywność, czy z rynku odpłynęli inwestorzy kupujący lokale na wynajem?

W boomie co piąte mieszkanie było kupowane inwestycyjnie, a co trzecie za gotówkę. Dwie trzecie Polaków uważa, że zakup mieszkania jest najpewniejszą i najbezpieczniejszą inwestycją, zwłaszcza przy rekordowo niskich stopach procentowych.

Prognozowany jest spadek wartości udzielanych kredytów hipotecznych. Powoli jednak wyczerpuje się pula osób, które mają zdolność kredytową. Zwróciłbym uwagę na raport fundacji Habitat for Humanity Poland, która szacuje ze 70 proc. polskich rodzin nie ma zdolności kredytowej. Z kolei dużo młodych, dobrze wykształconych i zarabiających osób ma zdolność, ale nie ma wkładu własnego. I to może być powód spowolnienia na rynku mieszkaniowym.

Deweloperzy związani z rynkiem kapitałowym w I półroczu sprzedali o prawie 7 proc. mniej mieszkań rok do roku, podobny spadek na sześciu głównych rynkach wstępnie szacuje firma JLL. Czego spodziewa się pan na koniec roku?

Reklama
Reklama

II kwartał był dla deweloperów niezły, niemniej uważam, że była to korekta w górę w trendzie spadkowym. Całkiem dobrze trzyma się największy rynek: Warszawa.

Spowolnienie może mieć różne oblicza, nic nie wskazuje, by korekta była dramatyczna. Oczywiście, o ile jakiś czarny łabędź nie wypłynie i nie spowoduje zamieszania w globalnej gospodarce.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama