Tak wynika z raportu firmy DTZ, która przewiduje, że transakcje sprzedaży mogą być przeprowadzone w najbliższych kilkunastu miesiącach. Najwięcej nieruchomości jest w posiadaniu graczy wykazujących większe skłonności do ich sprzedaży: funduszy pozagiełdowych (190 mld euro) oraz inwestorów prywatnych i deweloperów (149 mld euro).

Prawie 30 proc. nieruchomości, które potencjalnie mogą trafić na rynek, należy do spółek notowanych na rynkach regulowanych oraz inwestorów instytucjonalnych. W ostatnich latach zmniejszały one jednak swoje portfele nieruchomości, co może ograniczyć dalszą chęć do sprzedaży nieruchomości.

Średni horyzont inwestycyjny w Europie kontynentalnej wynosi 6 lat, podczas gdy w Wielkiej Brytanii 7 lat i 2 miesiące. Najdłuższy okres inwestycyjny zaobserwowano w krajach Beneluksu (7 lat i 7 miesięcy), a najkrótszy na wysoce płynnych rynkach państw nordyckich (4 lata i 5 miesięcy) - podaje DTZ.

- Inwestorzy trzymają w portfelach aktywa nieruchomościowe warte 472 mld euro, które mogą zostać upłynnione na europejskich rynkach ze względu na dłuższy niż zwykle okres ich trzymania w portfelu, a spowodowane to było kryzysem oraz spadkiem wartości nieruchomości - tłumaczy komentuje Łukasz Maciak, dyrektor w Zespole Rynków Kapitałowych DTZ.

Dodaje, że dziś sprzyjające warunki makroekonomiczne połączone z luzowaniem polityki pieniężnej powodują, że wartość nieruchomości szybko rośnie, odrabiając wcześniejsze straty, a oczekiwania uczestników rynku co do dalszych wzrostów są pozytywne.

- Spodziewamy się, że fundusze nienotowane na giełdach oraz inwestorzy prywatni będą szczególnie szukali możliwości sprzedania posiadanych aktywów, korzystając z fali napływu kapitału do funduszy lokujących w alternatywne klasy aktywów, w tym w nieruchomości. W Polsce pomimo słabszego niż rok temu, pierwszego kwartału spodziewamy się, że wolumen transakcji sięgnie znów 3 mld euro. Na rynek trafią budynki zarówno nowe, jako najbardziej płynne, jak i te, których sprzedaż wymuszona jest przez politykę inwestycyjną inwestorów - prognozuje Łukasz Maciak.