Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju zakończyło właśnie prace wewnątrzresortowe nad kodeksem budowlanym, który ma zastąpić prawo budowlane.
– Obecnie załatwianie formalności budowlanych to tor przeszkód. Chcemy niektóre z nich usunąć. Nie planujemy jednak rewolucji. Radykalne zmiany mogą bowiem bardziej zaszkodzić niż pomóc – uważa prof. Marek Wierzbowski, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego. Wkrótce kodeks trafi do konsultacji publicznych.
Decyzja to podstawa
Kodeks przewiduje, że do rozpoczęcia budowy będzie potrzebna zgoda budowlana. Taką zgodą ma być albo pozwolenie na budowę, albo zgłoszenie.
– Ostatnia wersja kodeksu jest bardziej zachowawcza od tej pierwotnej – przyznaje prof. Marek Wierzbowski. – Oznacza to, że budowę będzie można rozpocząć po uzyskaniu pozwolenia na budowę, a tylko dla inwestycji wymienionych wprost w ustawie ma obowiązywać zgłoszenie. Początkowo miało być odwrotnie.
Kodeks uwzględnia zmiany, które mają wejść w życie pod koniec czerwca. Chodzi m.in. o budowę domów jednorodzinnych na podstawie zgłoszenia. Co ciekawe, proponuje uproszczenie formalności w sprawie parterowych pawilonów handlowych do 35 mkw. Pierwotnie taką propozycję przewidywała nowela wchodząca w życie w czerwcu, ale na ostatnim etapie prac legislacyjnych została wykreślona.