Roger został uratowany przez Chrisa "Brolga" Barnsa, gdy matka młodego kangura została zabita na autostradzie.
Roger był jeszcze wówczas dzieckiem i wciąż przebywał głownie w matczynej torbie.
Chris Barns założył sanktuarium w Alice Springs specjalnie dla niego.
Jak wspomina, już jako mały kangur Roger był nieprzeciętnie muskularny. Z biegiem czasu jego wzrost przekroczył 2 metry, a ważył 89 kg. I choć, jak podkreśla Barnes, choć nie były to niezwykłe wymiary, wyróżniały jednak Rogera spośród innych kangurów.
Wielki kangur po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę świata w 2015 roku, gdy Internet obiegły jego zdjęcia, gdy miażdży metalowe wiadro.
Z biegiem czasu Roger został w sanktuarium samcem alfa i miał 12 "żon". Z wiekiem zaczął cierpieć na artretyzm i zaburzenia wzroku.
Roger umarł w wieku 12 lat z przyczyn naturalnych. Kangury teoretycznie mogą dożywać 14 lat, ale zdarza się to niezwykle rzadko.
Po jego śmierci do sanktuarium napływają tysiące kondolencji, a opiekunowie kangurów żegnają swojego "pięknego chłopca".
Obecnie w sanktuarium dla kangurów w Alice Springs żyje 50 tych zwierząt.