Johann Wolfgang Goethe na łożu śmierci, gdy ciemniało mu w oczach, chciał powiedzieć „Otwórzcie drugą okiennicę, niechaj wpadnie więcej światła”, ale zdołał jedynie wykrztusić „Więcej światła”.
Zalecenie wielkiego poety zyskuje na znaczeniu każdej jesieni, i tak już pozostanie do końca świata, ponieważ jesień to – oprócz rozkoszy grzybobrania – czas nieprzyjemnej sezonowej depresji, splinu, chandry związanej z niedoborem promieni słonecznych. Istnieje na nią naukowe określenie: choroba afektywna sezonowa – po angielsku SAD – seasonal affective disorder.
„Na nasze samopoczucie wpływa rytm pór roku, długość i jasność dni. Kto nigdy nie doświadczył ponurego zimowego pejzażu i euforii letnich poranków? Dlatego depresja pojawia się co roku, w chwili, gdy nasłonecznienie jest mizerne, i ustępuje wraz z nadejściem pięknych dni”. To fragment książki „Antydepresanty, prawda czy fałsz” dwojga psychiatrów, Adeline Gaillard i Davida Gouriona.
Co robić, gdy się przytrafi? Czytanie tej książki nie pomoże. Co więcej, zmiana czasu na zimowy nastąpi w nocy z 29 na 30 października, cofniemy zegarki o godzinę, zmierzch będzie zapadał jeszcze prędzej, dzień się skróci. Przeczekać? Reagować? Ale jak?
Zagrać va banque stylem życia, sięgnąć po fototerapię, po światło, czyli zrobić to, o co prosił konający Goethe.
Od kilku dekad przeprowadzane są systematycznie badania naukowe dotyczące wpływu fototerapii na organizm człowieka.
W krajach Unii Europejskiej leczenie światłem jest stosowane jako terapia z wyboru. W Niemczech jest stosowana w około 200 klinikach i szpitalach. W krajach skandynawskich leczenie światłem odbywa się od wielu lat, prawie we wszystkich szpitalach, portach lotniczych i w wielu biurach znajdują się pokoje do rozświetlania życia. W Japonii lampy instalowane są w wagonach metra.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
– Jestem zdrowy, mimo to używam lampy do fototerapii od wielu lat. Mam model, który wygląda jak lampa na biurko. Można w niej zwiększać i zmniejszać natężenie. To propozycja dla wielu osób, niekoniecznie chorych na depresję, wystarczy posiedzieć pół godziny dziennie – radzi prof. Łukasz Święcicki z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Światło ma bardzo korzystny wpływ na ludzi starszych, którzy dużo czasu spędzają w pomieszczeniach zamkniętych. Przy właściwej dawce światła objawy depresji mogą ustąpić po kilku dniach. Leczenie światłem jest skuteczne w przypadku 60–80 proc. ludzi, przy czym ważne jest natężenie światła, pora i czas naświetlania, kąt padania promieni, odległość od oczu do źródła światła.