Rozerwane masy skalne uskoku San Andreas w północnej Kalifornii napierają na siebie z taką siłą, że musi się to skończyć gigantycznym trzęsieniem ziemi – przewidują naukowcy amerykańscy na łamach „Bulletin of the Seismological Society of America" (BSSA).
Według raportu silne trzęsienie ziemi jest pewne, pozostaje tylko pytanie, kiedy nastąpi. W każdej chwili w ciągu najbliższych 30 lat – odpowiadają badacze.
Cztery fragmenty uskoku San Andreas, który liczy ponad 1300 km, leżą w miejscu, gdzie wznoszą się osiedla rozłożone wokół zatoki San Francisco.
Tej strefie miejskiej grozi olbrzymie niebezpieczeństwo – ostrzegają sejsmolodzy. W strefie uskoków Hayward, Rodgers Creek, Green Valley i Calaveras zmagazynowana została taka ilość energii, że musi wyzwolić niszczycielskie trzęsienie ziemi o sile co najmniej 6,7 w skali Richtera.
Najbardziej niebezpieczny jest Hayward. To jeden z czterech fragmentów uskoku San Andreas, który rozdziela dwie płyty tektoniczne: pacyficzną i północnoamerykańską, gdzie silne trzęsienie ziemi miałoby najtragiczniejsze skutki.
– Uskok Hayward leży pod samym sercem miasta, w którym żyją ludzie i znajduje się większość budynków i infrastruktury – powiedział Jim Lienkaemper, główny autor badania, z U.S. Geological Survey's Earthquake Science Center z Menlo Park w Kalifornii. – Ale to nie jest jedyny niebezpieczny uskok w tym rejonie. Jest ich więcej. Wszystkie osiedla wokół zatoki są zagrożone.
Lienkaemper zwraca uwagę, że pęknięcie każdego z czterech uskoków może mieć katastrofalne skutki i doprowadzić do uszkodzenia magistrali wodnej między wschodem i zachodem miasta nad zatoką San Francisco.
Może też doprowadzić do przerwania magistrali między północną i południową częścią stanu. A wtedy cała metropolia nad zatoką zostałaby pozbawiona wody pitnej.
– Duże trzęsienie ziemi wywołane przez uskok Hayward wpłynie na całą okolicę zatoki San Francisco i ponad 5 milionów ludzi – przekonuje prof. Greg Beroza z Uniwersytetu Stanforda komentujący wyniki uzyskane przez kolegów. – Zniszczenia będą prawdopodobnie najbardziej dotkliwe we wschodniej części zatoki, ale trzęsienie ziemi dotknie także obszarów w pewnej odległości od uskoku – praktycznie wzdłuż całego wybrzeża zatoki. Obejmie też deltę rzeki Sacramento.
Proces, który naukowcy nazwali pełzaniem, ocieraniem się o siebie płyt wzdłuż uskoku San Andreas, w większości miejsc nie powoduje trzęsień ziemi. Obecnie płyta pacyficzna przesuwa się o ?38 milimetrów rocznie w stosunku do płyty północnoamerykańskiej.
Ale cztery fragmenty uskoku San Andreas w rejonie zatoki są tak uformowane, że zaczepiają o siebie i są powstrzymywane. Skąd to wiadomo? Naukowcy zmierzyli przesuwanie się płyt w tych miejscach i okazało się, że przesuwają się zaledwie o milimetr rocznie.
To powoduje wzrost naprężenia, które nieuchronnie musi doprowadzić do rozładowania w postaci silnego trzęsienia ziemi.
Naukowcy sięgnęli też do historii i prześledzili dane o poprzednich trzęsieniach ziemi w tym rejonie. Ostatnio uskok Hayward dał o sobie znać w 1868 roku, powodując trzęsienie ziemi o sile 6,8 w skali Richtera. Badacze obliczyli, że takie zjawiska w rejonie tego uskoku zdarzają się przeciętnie co 160 lat. Nietrudno przewidzieć, że właśnie nadchodzi pora kolejnego trzęsienia ziemi.
Badaczy niepokoi fakt, że perspektywa 30 lat może uśpić czujność mieszkańców, a powinni się przygotowywać na niebezpieczeństwo już teraz.