Zespół, za występ którego telewizja publiczna miała zapłacić milion dolarów, wyszedł na scenę z tęczowymi opaskami na rękawach, by podkreślić poparcie dla społeczności LGBTQ+. W tych strojach wykonali wszystkie utwory.

Przed wykonaniem popularnego utworu "Where is the love" lider zespołu will.i.am. powiedział, że jest dedykowana jedności: – Dedykujemy tę kolejną piosenkę wszystkim tym, którzy doświadczyli hejtu w tym roku. Społeczności żydowskiej - kochamy was, ludziom pochodzenia afrykańskiego na całym świecie – kochamy was, społeczności LGBTQ - kochamy was.

Występ zespołu był transmitowany na Instagramie.

Po tym, jak Mel C dowiedziała się od fanów i z wpisów w mediach społecznościowych, że TVP często publikuje treści homofobiczne i odwołała swój sylwestrowy występ w Zakopanem, organizatorzy gorączkowo poszukiwali innej gwiazdy, która uświetniłaby imprezę.

Czytaj więcej

Koszmar Sylwestra Marzeń, czyli nietolerancja na Woronicza

Gdy poinformowano, że wystąpi zespół Black Eyed Peas, pod postami w mediach społecznościowych zaczęły się pojawiać komentarze niezadowolonych internautów, którzy wytykali muzykom, że zgodzili się pojawić na imprezie organizowanej przez "homofobiczną telewizję".

Po występie zespołu, organizatorzy koncertu usiłowali wybrnąć z niezręcznej dla nich sytuacji. Prowadzący Tomasz Kammel starał się tłumaczyć, "by ukrócić wszelkie spekulacje. Wszystko było tak jak umówione na najwyższym poziomie, włącznie z każdym elementem stroju".