Gen. Roman Polko, pytany o obecne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, podkreślił, że kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa naszemu regionowi odgrywa postawa Kijowa.
– Oddech dała nam Ukraina, która powstrzymała Rosjan, bo gdyby Rosja pokonywała Ukrainę, wówczas Putin poszedłby dalej, nie mam najmniejszych wątpliwości – mówił. Jego zdaniem skuteczna ukraińska obrona za linią Dniepru wykazała słabość agresora, który mimo to wciąż dąży do eskalacji.
– Ukraina pokazała, że ta druga armia świata nie jest taka niezwyciężona. Powstrzymuje główne siły rosyjskie za linią Dniepru, ale to nie przeszkadza Rosji eskalować, budować jakiegoś nowego konfliktu, chyba na użytek wewnętrzny, pokazywać, że Rosja jako takie potężne państwo, które powinno wrócić do tradycji Związku Sowieckiego – wskazał.
Czytaj więcej
Deklaracja Donalda Trumpa o rozejmie energetycznym utknęła w martwym punkcie. Rosja domaga się zniesienia sankcji i kontynuuje walki, a Kijów żąda...
Według byłego dowódcy GROM słabość militarna zmusza Moskwę do sięgania po metody asymetryczne i sponsorowanie terroryzmu. – Patrząc na samą Rosję, to już nie jest potęga. To jest pół dawnego Związku Sowieckiego, który działania prowadzi w sposób charakterystyczny dla państw słabych. Wtedy, kiedy nie ma zdolności do prowadzenia regularnych działań, wówczas prowadzi się działania o charakterze terrorystycznym, sponsoruje się terrorystów. Tak robi Iran na Bliskim Wschodzie i tak robi teraz Rosja, prowadząc działania dywersyjne przeciwko Polsce, próbuje zastraszać bronią atomową, którą Rosja rzeczywiście dysponuje – powiedział.
Gen. Roman Polko ocenia ataki na rosyjskie rafinerie: To strategicznie dobry ruch
Były dowódca GROM poparł ukraińskie uderzenia w infrastrukturę energetyczną przeciwnika, uznając je za niezbędny element przełamania wojny na wyczerpanie.
– Słusznie Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie, to jest strategicznie dobry ruch – podkreślił. – Wojna na wyczerpanie nie może być prowadzona tylko na wyczerpanie Ukrainy. Rosjanom trzeba uświadomić, że ta wojna jest wyniszczająca nie tylko dla Ukraińców, ale również i dla ich gospodarki, i nie służy ich bezpieczeństwu. Stąd też ataki na infrastrukturę taką jak właśnie ta związana z ropą naftową, bo to napędza przemysł zbrojeniowy rosyjski, na tym Rosja zarabia i te pieniądze przeznacza na produkcję nowych dronów, nowych środków walki. Teraz właśnie, kiedy społeczeństwo rosyjskie, mieszkańcy Moskwy, Petersburga, uświadomili sobie, że wcale nie są do końca bezpieczni, że ta wojna również ich dotyka, to popularność Putina spada - dodał.
Czytaj więcej
Parlament Europejski przyjął raport w sprawie Europejskiej Tarczy Demokracji, w którym uznał Rosję za główne zewnętrzne zagrożenie dla integralnośc...
Gen. Roman Polko: Tarcza Wschód niestety jeszcze nie działa. Wciąż słucha się narad, a nie głosu wojska
Nawiązując do incydentów przy polskiej granicy oraz działań Rosji w przestrzeni powietrznej, gen. Polko ocenił je jako celowy element presji psychologicznej, ostrzegając jednocześnie przed uleganiem narracjom o natychmiastowym ustępstwie. – Element wojny kognitywnej to jest zastraszanie, bo jeżeli strach działa, jeżeli pod wpływem tego typu działań pojawiają się głosy, także na terenie Polski, głosy polityków, którzy mówią, że z Rosją trzeba się dogadać. Warto przypomnieć, że nawet Churchill, Roosevelt, Reagan, oni wszyscy doskonale wiedzieli, że Rosja karmi się strachem – tłumaczył były dowódca GROM.
– Jeżeli będziemy się bać, wówczas Rosja jeszcze bardziej będzie eskalowała – ostrzegł gen. Polko. Jego zdaniem po pokonaniu Ukrainy Rosja przeniesie walkę na teren Polski, nasilając działania o charakterze hybrydowym.
– Hasła „to nie jest nasza wojna” nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Rosja już organizuje działania terrorystyczne w Polsce, wysadzanie torów, flota cieni, zakłócanie sygnałów GPS, podpalenia. Tylko twarde stanowisko może przekonać Rosję, że nie warto, nie opłaca się atakować Zachodu – przekonywał rozmówca Jacka Nizinkiewicza.