Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty polski rząd stawia firmie Meta?
  • Na czym polega ultimatum postawione gigantowi i jakie radykalne działania rozważa Ministerstwo Cyfryzacji?
  • W jaki sposób Polska buduje europejską koalicję przeciwko bezkarności Big Techów?
  • Dlaczego kluczowe unijne przepisy (DSA), które miały chronić obywateli, nie zostały wdrożone?

Na Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii (CNT), zwołanej specjalnie, by posłowie pilnie pozyskali informacje na temat funkcjonowania systemów reklamowych platform cyfrowych, zabrakło przedstawicieli Mety, choć to właśnie głównie działalności tego serwisu dotyczyła dyskusja. Chodziło o problem deepfake'ów oraz problem scamu. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało wprost, że jeśli właściciel Facebooka nie potrafi poradzić sobie z oszukańczymi reklamami, jego działalność powinna zostać ograniczona.

Rząd buduje koalicję i stawia ultimatum

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski podczas posiedzenia oficjalnie zapowiedział budowę europejskiej koalicji przeciwko bezkarności big techów („Rzeczpospolita” pisała o tym jako pierwsza) oraz prace z Ministerstwem Sprawiedliwości nad nowymi przepisami, które ograniczą problem scamu. To kolejne kroki po tym, jak pod koniec sierpnia wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zawnioskował do wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej Henny Virkkunen o nałożenie na Meta Platforms kary finansowej w wysokości 250 mln euro za systemowe naruszenie unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Czytaj więcej

„Meta tchórzy! Trudno o większy wyraz pogardy”. Rafał Brzoska oburzony decyzją giganta

– Wicepremier Gawkowski zwrócił się do wszystkich ministrów cyfryzacji państw Unii Europejskiej z apelem o wsparcie i o przekazanie KE stosownych materiałów i dowodów pochodzących z tych państw członkowskich. Wnioskowana kara 250 mln euro była szacowana na podstawie danych z rynku polskiego. Ewentualne dołączenie materiałów z innych państw członkowskich i zbudowanie koalicji w tym zakresie pozwoli na lepsze oszacowanie tych strat po stronie użytkowników i lepsze oszacowanie kary – tłumaczy Standerski.

Na apel pozytywnie odpowiedziały już Dania i Finlandia, przekazując stosowne informacje Brukseli. Wkrótce mogą to zrobić Paryż i Berlin. – Jesteśmy w stałym kontakcie z ministrami cyfryzacji Francji, Niemiec oraz innych państw UE – wskazuje Standerski. I zaznacza, że resort podejmuje też działania na poziomie krajowym. – Przygotowujemy nowe rozwiązania m.in. z ministerstwem sprawiedliwości. Będziemy informować o efektach tych działań w kolejnych dniach – dodaje wiceminister cyfryzacji.

Czytaj więcej

Szef ds. bezpieczeństwa Mety: Fałszywe reklamy szkodzą naszemu biznesowi

Rząd domaga się od Mety oficjalnych statystyk dotyczących scamu i tego, jak platforma na tym zarabia. Stawia przy tym ultimatum. Dariusz Standerski mówi o tym wprost: Jeżeli jakakolwiek firma nie potrafi przekazać takich informacji albo stwierdza, że nie może walczyć z oszukańczymi reklamami ze względu na ich skalę, no to trzeba jasno powiedzieć, że nie radzi sobie w danych warunkach. – I powinna ograniczyć skalę swojego działania – zaznacza.

Porażająca skala scamu

Ministerstwo Cyfryzacji domaga się od big techu natychmiastowej ścieżki reagowania na zgłoszenia polskich służb, obowiązkowej prewencyjnej weryfikacji reklamodawców finansowych oraz automatycznego blokowania reklam bezprawnie wykorzystujących wizerunki osób publicznych.

Skala problemu scamu jest potężna. Z ustaleń Fundacji Instrat wynika, że oszukańcze reklamy mogą odpowiadać za przeszło 30 proc. rocznych przychodów spółki Facebook Poland. Dane CERT Polska wskazują z kolei, iż na 122 bezdyskusyjne oszustwa zgłoszone platformie, Meta odmówiła usunięcia aż 106 reklam. Piotr Mieczkowski z Fundacji Digital Poland przytoczył inne istotne statystyki: aż 95 proc. incydentów w sieci stanowi phishing i scam, a straty Polaków z tytułu oszustw internetowych w latach 2023-2025 przekroczyły 1,8 mld zł. Z kolei z raportu Revoluta wynika, że Meta odpowiada za 54 proc. scamów finansowych na świecie i aż 58 proc. w Polsce. Co więcej, NBP raportuje ok. 250 mln zł kwartalnych strat w oszukańczych transakcjach bezgotówkowych.

– Meta próbuje przedstawiać siebie jako neutralny słup ogłoszeniowy, a nim nie jest. Słup nie profiluje przechodniów, nie analizuje ich lęków i wieku, nie optymalizuje przekazu i nie wraca z reklamą, kiedy ktoś okaże zainteresowanie. Meta to wszystko robi. Nęci obietnicą i zarabia na wyświetleniach. Jest po prostu aktywnym uczestnikiem dystrybucji oszustw – skomentowała obecna na komisji Małgorzata Rozenek-Majdan.

Celebrytka, która reprezentowała stronę społeczną, przytoczyła również procedury koncernu, według których reklamodawca jest trwale blokowany dopiero wtedy, gdy platforma ma 95-proc. pewność, że publikowane treści są oszustwem. – Poniżej tego progu konto musi po prostu zapłacić wyższą stawkę za emisję – wskazuje.

Czytaj więcej

Mety nie będzie w Sejmie. Gigant uderza w polski raport o scamie. „Fikcja”

Przedstawiciele organów ścigania bez ogródek przyznali, że obecne ramy prawne uniemożliwiają im jednak skuteczną prewencję. Zastępca komendanta Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) Robert Wojtaś zaznaczył, że sam materiał będący deepfake'iem nie daje policji podstawy prawnej do nakazania jego zablokowania lub usunięcia z sieci. Funkcjonariusze muszą kwalifikować czyny z tradycyjnych artykułów Kodeksu karnego – od zniesławienia (art. 212) i stalkingu czy kradzieży tożsamości (art. 190a), po rozpowszechnianie nagiego wizerunku (art. 191a) czy treści pedofilskich (art. 202 § 4b). Przestępcy tymczasem masowo korzystają z podziemia sztucznej inteligencji, automatyzacji i farm botów.

Na reaktywny charakter procedur wskazywał również prokurator Adam Klatkowski z Prokuratury Krajowej.

– Kiedy wszczynamy postępowanie, mamy stu pokrzywdzonych, a na koniec, przez wciąż aktywne w sieci reklamy, jest ich wielokrotnie więcej. Potrzebujemy rozwiązań systemowych, które umożliwią masowe, prewencyjne blokowanie domen – postulował.

Polska potrzebuje DSA

Te systemowe rozwiązania miała dać ustawa o DSA, ale unijna dyrektywa nie została w Polsce wdrożona. Odrzucił ją prezydent. Wiceprzewodniczący komisji cyfryzacji Grzegorz Napieralski stanowczo odrzucił pojawiające się ze strony organizacji wolnościowych głosy, jakoby unijne rozporządzenie kneblowało swobodę wypowiedzi i porównał regulacje cyfrowe do kodeksu drogowego i recept na silne leki – mechanizmów ratujących życie. Przypomniał, że Sejm przyjął ustawę wdrażającą DSA w grudniu 2025 r., a Karol Nawrocki zawetował ją w styczniu.

– Powiedzmy to otwarcie: to prezydent zablokował narzędzia walki z cyberprzestępczością. Możemy prowadzić najwspanialsze dyskusje, ale bez przepisów państwo przegrywa z politycznym wetem. Ustaw, które chronią obywateli przed przestępcami, wetować po prostu nie wolno – podsumował Napieralski.

Czytaj więcej

Wicepremier Krzysztof Gawkowski dla „Rz”: Meta popełnia błąd. Polska nie odpuści

W trakcie dyskusji pojawiły się ciekawe rekomendacje. Piotr Mieczkowski twierdzi, że prezes UOKiK powinien natychmiast wszcząć krajowe postępowanie wobec Mety za brak należytej staranności w weryfikacji zgłoszeń, a państwo musi wdrożyć tzw. jedno okienko zgłoszeniowe na wzór australijski, by usprawnić walkę z nieprawidłowościami w sieci. Postuluje on również, by administracja publiczna i spółki Skarbu Państwa wstrzymały budżety reklamowe lokowane w mediach Mety, zaś branża rozważyła wykluczenie big techu ze swoich izb gospodarczych, co uczyniono już w Szwecji.