Dla zwykłego użytkownika internetu jednolity rynek cyfrowy (JRC) oznacza same ułatwienia. Ma przecież ułatwić transgraniczny handel elektroniczny i wysyłanie przesyłek po całym kontynencie, a także zniesienie tzw. geoblokad na prawa autorskie do relacji sportowych i filmów.

– Będziemy mogli kupować rozmaite dobra w sklepach internetowych w całej Europie bez ponoszenia wygórowanych kosztów. To samo będzie dotyczyć treści – mówiła Caroline van Weede, dyrektor zarządzająca organizacji Cable Europe zrzeszającej operatorów kablowych, na odbywającej się w tym tygodniu w Krakowie Międzynarodowej Konferencji i Wystawie Polskiej Izby Komunikacji Elektronicznej. – Będę mogła korzystać z wybranych treści, gdziekolwiek zechcę, w tym za granicą. To jednak wcale nie znaczy, że będziemy od razu wszystko kupować, bo wiele z naszych potrzeb zaspokoi lokalny content – dodawała Caroline van Weede.

Są zmiany, są obawy

Przedsiębiorcy widzą jednak w strategii jednolitego rynku cyfrowego, zaproponowanej przez Komisję Europejską w maju, wiele zagrożeń. – Mam mieszane uczucia co do JRC. Z jednej strony sama idea jest świetna: każdy będzie mógł świadczyć swoje usługi od razu na terenie całej Europy i będzie miał przy tym zaoferowanych wiele ułatwień w rodzaju ulg podatkowych – mówił Maciej Maciejowski z zarządu Grupy TVN. Jak dodawał, z wypowiedzi Andrusa Ansipa, wiceprzewodniczącego KE i komisarza ds. jednolitego rynku cyfrowego, wynika jednak, że KE nie ma na razie jasności co do tego, jak rozwiąże problem z systemem praw autorskich w Europie tak, by firmy rzeczywiście mogły świadczyć swoje usługi na całym kontynencie. – Na pierwszy ogień będzie musiało pójść prawo autorskie, bo ktoś chce nas zmusić, byśmy te prawa nabywali. Tymczasem efekt tych działań będzie taki, że przetrwają tylko globalni gracze – ostrzegał Maciejowski.

Artur Przybysz z zarządu nc+ dodawał, że ważne jest także, by przy okazji tworzenia jednolitego rynku cyfrowego nie przeregulować go za bardzo. – Piractwo już jest dzisiaj transgraniczne, ważne więc, by legalna część tego rynku nie została przeregulowana. Ilość zgód, których już dzisiaj żądamy od naszych klientów, jest już tak duża, że wielu z nich nie chce się czytać ich treści. Trzeba uważać, by za chwilę nie było ich potrzebnych do świadczenia naszych usług jeszcze więcej – mówił.

Problemem, który rozwiąże JRC, jest za to wywożenie dekoderów polskich operatorów satelitarnych do innych krajów. – W samej Wielkiej Brytanii jest dziś mnóstwo dekoderów Cyfrowego Polsatu i nc+ – zauważał Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Cyfrowego Polsatu. Jak dodawał, dla firmy nie jest to finansowy problem, bo emigranci także płacą przecież za korzystanie z jej usług. Ale zgodnie z obowiązującym prawem dekoder Cyfrowego nie może dziś stać w brytyjskim domu, bo CP nie ma praw do nadawania zakupionych programów poza Polską.

Kablówki kontra Netflix

Szczególnie wiele obaw mają polskie sieci kablowe (to ok. 500 głównie małych podmiotów). – Polska jest bardzo rozdrobnionym rynkiem sieci kablowych, więc dla nas JRC może się okazać zagrożeniem. Bo to będą przepisy, w których odnajdą się głównie wielcy gracze, np. Netflix. Mali operatorzy będą musieli się zmierzyć z wyzwaniem. Ci elastyczniejsi odnajdą się w tej sytuacji i na niej zyskają, ale pasywniejsi będą tracić – mówił Tomasz Żurański, prezes Vectry.

Ekspert mediowego rynku Marek Sowa przypominał jednak, że JRC to dla polskich  graczy także szansa. – Zyskamy możliwości porównywalne z tymi, jakie mają operatorzy wielkich serwisów internetowego wideo, i to nie tylko w zakresie praw sportowych. A Netflix ma wprawdzie swoje znane produkcje własne i niezłą bibliotekę starszych filmów, ale po programy na żywo, relacje z wydarzeń sportowych i nowości filmowe trzeba się jednak wciąż udawać gdzie indziej – uspokajał Sowa.

W sektorze telekomunikacyjnym to inne europejskie rynki mogą się obawiać Polski przy wdrażaniu JRC. Jak podkreślał członek zarządu P4 Jacek Niewęgłowski, na tle europejskich polskie ceny usług telekomunikacyjnych są wciąż bardzo tanie. – Wielu graczom może zależeć na tym, by nie wydostały się poza nasz kraj i nie podcięły gałęzi, na której siedzą operatorzy zachodni – mówił Niewęgłowski.