E-czytelnictwo rozkwitnie na smartfonach

To smartfony, a nie czytniki mogą stać się podstawowym narzędziem do lektury ebooków – twierdzi współtwórca firmy upowszechniającej rozwiazania na rynku publikacji elektronicznych Mikołaj Małaczyński. Ebooki stanowią ok. 3 proc. rynku czytelniczego w Polsce.

Aktualizacja: 14.08.2016 10:52 Publikacja: 14.08.2016 09:32

E-czytelnictwo rozkwitnie na smartfonach

Foto: Bloomberg

Zdaniem Małaczyńskiego polski rynek ebooków jest niewielki, ale dysponuje unikatowymi rozwiązaniami. Wiele z nich powoduje, że smartfony, mimo wielu wad, których pozbawione są przeznaczone wyłącznie do czytania czytniki ebooków, wydają się być przyszłością, jeżeli chodzi o cyfrowe formy czytelnictwa: ebooki i audiobooki.

- Te urządzenia z roku na rok mają coraz większe ekrany, dzięki czemu czytanie na nich jest coraz wygodniejsze. Smartfony i tablety mają szereg zalet ułatwiających czytanie. To chociażby chmura, umożliwiająca synchronizację półki z książkami. Dzięki niej, niezależnie od urządzenia, po które sięgamy, możemy kontynuować czytanie w tym samym miejscu, w którym je przerwaliśmy. Dodatkowo, o ile przerwaliśmy lekturę na tablecie, na smartfonie możemy ją kontynuować, słuchając audiobooka – powiedział.

Jak dodał, są prognozy wskazujące, że to właśnie audiobooki słuchane na smartfonach mogą być najszybciej rozwijającą się formą czytelnictwa.

- Smartfony wydają się być wręcz stworzone do takiej formy lektury, nic więc dziwnego, że audiobooki notują kilkudziesięcioprocentowy wzrost globalny. Ten wzrost popularności zapewne dotrze także i do Polski - powiedział.

Czytniki ebooków wyposażone są w specjalne ekrany, które sprawiają, że czytanie jest bardzo zbliżone do lektury zwykłej, papierowej książki. Urządzenia te nie męczą oczu tak bardzo, jak ekrany smartfonów i tabletów. Dodatkowo są też zdecydowanie mniej energochłonne.

Zdaniem prezesa i współtwórcy Legimi, inwestowanie w czytnik ebooków, opłaca się najbardziej zapalonym miłośnikom książek, czytającym 10 lub więcej książek rocznie. Osoby które czytają mniej - pozostaną przy czytaniu ze smartfona.

- Z pewnością natomiast nie ma co się spodziewać, że ebooki kiedykolwiek zastąpią książki. Nie wszystkie książki mają sens w wersji cyfrowej. Papierowa książka sama w sobie też jest urządzeniem – niskokosztowym, sprawnym i sensownym. Możemy ją np. zabrać na kajak i bez większej straty utopić w wodzie. W przypadku tabletu czy czytnika, strata w takim wypadku jest już znacznie większa - powiedział.

Małaczyński przyznał, że polski rynek książki elektronicznej znajduje się wciąż w początkowej fazie rozwoju. W Polsce mniej pieniędzy niż w Europie Zachodniej czy USA trafiło na promocję tej formy czytelnictwa, wciąż też stosunkowo niewiele lektur ma swoje cyfrowe wersje.

- Amazon zaproponował ocenę rozwoju tego rynku poprzez badanie wskaźnika cyfryzacji twórczości tysiąca najpopularniejszych autorów – czy dostępna jest choć jedna ich książka w wersji cyfrowej. W USA ten odsetek wynosi ponad 90 proc., w Europie: 60 – 70 proc. Tymczasem w Polsce to ponad 20 proc. To pokazuje, że jesteśmy na początku drogi - powiedział.

W opinii Małaczyńskiego polski rynek, choć niewielki, jest rynkiem nowatorskim i z dobrze rozwiniętą społecznością konsumentów e-treści. W sieci działa serwis "Lubimy czytać" z dużą społecznością aktywnych użytkowników, miłośników czytelnictwa. Prężnie działają też księgarnie internetowe.

Jak dodał, polscy konsumenci e-treści mają do dyspozycji m.in. ofertę abonamentu, w ramach którego dostają czytnik i dostęp do katalogu atrakcyjnych, nowych tytułów. Unikatowym rozwiązaniem jest możliwość nabycia w pakiecie audiobooka i ebooka, które się ze sobą synchronizują w miarę postępu lektury. „Tylko polski użytkownik ma też szansę korzystać z rozwiązania, dzięki któremu, w ramach abonamentu, płaci wyłącznie za przeczytane strony" - podkreślił.

Zdaniem Małaczyńskiego bardzo istotnym problemem trapiącym rodzimy rynek e-booków, jest społeczne przyzwolenie na piractwo. Jak dodał, wciąż istnieje oczekiwanie, że książka elektroniczna będzie kosztowała ułamek ceny książki drukowanej.

- Polski czytelnik jest zainteresowany nowymi technologiami, ale niekoniecznie zaopatruje się w legalne treści. To jest problem całej branży. Na piractwo jest społeczne przyzwolenie, wielu użytkowników sądzi, że wszystko, co znalezione w sieci, jest za darmo. Wystarczy kupić czytnik, ściągać i czytać - powiedział.

Ze służącej do czytania książek elektronicznych aplikacji Legimi w smartfonach i na tabletach z systemem Android korzysta ok. 150 tys. osób. Ok. 10 proc. użytkowników to osoby płacące abonament. Spółka Legimi funkcjonuje w Poznaniu od 2009 roku, zatrudnia 20 osób.

Media
Polski film coraz droższy. Znany producent ma na to sposób
Media
„Rzeczpospolita Nauka” – nowy kwartalnik o odkryciach, badaniach i teoriach naukowych
Media
Nowy pomysł Trumpa: obrona Hollywood. Pomóc mają 100-proc. cła na obce filmy
Media
Irlandia nakłada ogromną karę na TikToka. Platforma zaprzecza, by przekazywała rządowi dane
Media
TikTok będzie miał nowe centrum danych w Europie. Wiadomo, w jakim kraju
Materiał Promocyjny
Lenovo i Motorola dalej rosną na polskim rynku