O bogatym folwarku rycerskim w Kościelnikach wspominał Jan Długosz. Zameczek ponoć wybudował tu dla nieślubnej córki król Kazimierz Wielki. W XVII w. mury obronne wzniósł Stanisław Lubomirski. Na początku kolejnego stulecia Morstinowie zbudowali barokowy pałac. Od 1773 r. do końca II wojny światowej Kościelniki, z krótką przerwą, należały do rodu Wodzickich, onegdaj jednego z najzamożniejszych na ziemi krakowskiej, który pieczołowicie rozbudowywał i upiększał wspaniałą rezydencję, otoczoną tarasowymi ogrodami z kanałami wodnymi i sadzawkami, altanami, oranżerią, kaplicą, oficynami. Na wakacje przyjeżdżał tu do swej babci przyszły ojciec polskiego teatru Wojciech Bogusławski. Gorycz upokarzającego spotkania z carycą Katarzyną koił król Stanisław August Poniatowski. Ojciec Jana Matejki uczył tu muzyki.

[srodtytul]Białe kruki poleciały[/srodtytul]

Po upadku powstania warszawskiego Wodziccy przyjęli uchodźców ze zburzonej stolicy. Urządzono w pałacu szpital. W końcu stycznia 1945 r. właściciele zapakowali w pośpiechu na dwie ciężarówki pamiątki, dokumenty, książki, trochę dzieł sztuki i opuścili Kościelniki. Nadciągnęła Armia Czerwona. Jak zanotował proboszcz parafii: białe kruki biblioteki wylatywały przez okno, stary park huczał od siekier, cennymi meblami palono w piecach, z ornatu Sowietka uszyła spódnicę... Pół roku stacjonowania żołnierzy radzieckich obróciło majątek w ruinę. Nie powiódł się pomysł parafian, żeby po odejściu żołnierzy ratować pałac, zamieniając go w kościół. „Niczyje” Kościelniki rozszabrowano. Na zdjęciach z lat 70. XX w. w oknach jeszcze widać szyby. Bezskutecznej adaptacji na swoje cele próbowała Politechnika Krakowska. Ogrom zniszczeń przerastał jednak możliwości instytucji oraz gminy Kraków.

[wyimek]Gorycz upokarzającego spotkania z carycą Katarzyną koił tu król Stanisław August Poniatowski [/wyimek]

W 1998 r., zwrócono Kościelniki Wodzickim. Na mocy umowy rodzinnej zadania odbudowy pałacu i zdewastowanego parku, odtworzenia dawnego ducha miejsca, podjął się obecny właściciel, architekt rewaloryzacji Iwo Nowina Konopka wraz z żoną Zofią z Weissów, historykiem sztuki.

[srodtytul]Pożywienie dla oka[/srodtytul]

Dlaczego podjęli się zadania, którego pierwszy etap oceniają na co najmniej 40 lat? – To nie tylko architektura i sztuka, ale tradycja i duch pokoleń, które zamieszkiwały to miejsce– mówi Iwo Nowina Konopka. – Wysiłku odbudowy wymaga od nas patriotyzm, tak staramy się zasłużyć ojczyźnie, odwdzięczyć naszym przodkom za ich trud wzbogacania naszej kultury w dobro materialne i duchowe. Piękno to pożywienie dla oka i rozwoju człowieczeństwa!

Z czasem Kościelniki będą tętnić codziennym życiem. Chcemy pokazać dzieciom, że skarbem się staje to, co się tworzy w bólu i wysiłku. Mam nadzieję, że same będą tak postępować.