Reklama
Rozwiń
Reklama

Proste jak drut w uchu

Cienki złoty drucik‚ na końcach którego osadzone są brylant i perła lub inny klejnocik. Przeciąga się to przez dziurkę w uchu (jeśli ktoś ją ma).

Aktualizacja: 15.01.2009 07:36 Publikacja: 15.01.2009 00:27

Pokazane w wiosennych kolekcjach razem z kolekcją ubrań Jil Sander kolczyki powstały w wyniku współpracy kreatora Rafa Simonsa z włoskim jubilerem Damianim i ukazały się w limitowanej edycji. Można je nosić pojedynczo lub w parze.

Ledwo zdążyły zejść z wybiegu‚ już stały się najmodniejszą ozdobą w kręgach wtajemniczonych.

Pojawia się tylko mały problem w eksploatacji: ponieważ złoty pręcik wystaje z ucha z obu stron‚ żeby kolczyk był widoczny‚ trzeba mieć włosy ściągnięte do tyłu.

Nie wszystkie kobiety lubią takie fryzury.

Jednak ani to‚ ani cena (4‚5 – 10 tysięcy dolarów w zależności od kamienia) nie odstrasza potencjalnych fanów.

Reklama
Reklama

Już widziano kolczyk w uszach osób‚ u których powinien być widziany‚ przede wszystkim modelek. A to wróży ekspansję. Amerykański „NY Magazine” ogłosił‚ że sukces przeszedł wszelkie oczekiwania. Cóż‚ przykro powiedzieć‚ nam pozostaje czekać na wariacje‚ parafrazy‚ żeby nie powiedzieć kopie. W każdym razie coś bardziej przystępnego.

15 tysięcy za drucik wydaje się cokolwiek sporo w czasie kryzysu.

Przeżyliśmy – i wciąż przeżywamy – okres hitowych toreb. Czyżby teraz przyszła moda na biżuterię?

Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Patronat Rzeczpospolitej
SAUNA FESTIVAL: saturation
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama