Mnogość inicjatyw związanych z Rokiem Fryderyka Chopina bywa przytłaczająca. A mamy czerwiec, więc to dopiero półmetek obchodów.
Raz na jakiś czas pojawiają się jednak pomysły, które wykraczają poza przyjęte standardy. Jednym z nich jest przygotowywana właśnie kampania „Fryderyk w Warszawie“.
[srodtytul]Z miasta młodości[/srodtytul]
– Większość wydarzeń wiąże się z urodzinami Chopina. My postanowiliśmy podkreślić związki kompozytora z Warszawą, świętując jego przeprowadzkę. Przyjechał tu, gdy miał rok. I właśnie to miasto go ukształtowało, miało wpływ na to, kim się stał w przyszłości – mówi Aleksandra Łuczak z agencji Good Looking Studio, organizatora kampanii, której punktem kulminacyjnym będzie piątkowy wernisaż murali o powierzchni ponad 600 mkw.
Taki sposób uczczenia „przeprowadzki“ dla twórców agencji – Bartłomieja Leśniewskiego i Marka Szufladowicza – na co dzień związanych ze street artem był oczywisty.
– Zamarzyło się nam pomalowanie ściany sześciopiętrowej kamienicy przy Tamce 37 – wspomina Leśniewski, na chwilę schodząc z rusztowania.
Gdy graficy poszli z pomysłem do Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, okazało się, że nie są sami. Z podobną inicjatywą wyszedł bowiem Marcin Urbanek, współtwórca projektu pobliskiego Muzeum Fryderyka Chopina. Tyle że on zaproponował budynek przy Konopczyńskiej 5/7.
– Połączyliśmy więc siły i przez rok przygotowaliśmy się do realizacji – mówi Leśniewski.
[srodtytul]Polonez i Pałac Kultury[/srodtytul]
W przygotowaniu projektów wzięło udział kilkunastu artystów. Był wśród nich m.in. Łukasz Mieszkowski, Jakub Rebelka, Michał Śledziński, Przemek „Trust” Truściński, Tomasz „Lew” Leśniak i – jedyna kobieta w składzie – Pola Dwurnik.
Samo malowanie trwa już od tygodnia. – Pochłonęło niemal 500 litrów farby – wylicza Leśniewski, zamawiając kolejne opakowania.
Wyłaniające się z murów jeszcze nie całkiem wyraźne prace realizowane są w bardzo różnych stylistykach.
Pierwsza z nich to zbiór luźnych impresji.
– Takie uniwersum chopinowskie, pełne popkulturowych nawiązań – mówi Urbanek. – Jest tu polonez, czyli samochód, który wziął nazwę od kompozycji Chopina, jest gra komputerowa i są japońscy turyści – wymienia jednym tchem.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/488294_Chopin_wraca_do_stolicy_na_scianach.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]