Gdyby nie Woody Allen, byliby zapewne formacją o lokalnej sławie. Ale pewnego dnia wpadli na pomysł, by podesłać mu debiutancką płytę, a on wybrał jedną z piosenek do filmu „Vicky Cristina Barcelona", która stała się dzięki temu hitem. Teraz Giulia y los Tellarini – już jako międzynarodowa gwiazda – reklamują Warszawę.
Fanów prawdziwie hiszpańskich klimatów doprawionych flamenco należy przestrzec. Nie znajdziecie ich wiele u Giulii i jej przyjaciół. Ta grupa jest niczym dzisiejsza Barcelona, w której mieszają się różne kultury, bo obok Hiszpanów i Katalończyków żyją w tym mieście przedstawiciele różnych nacji.
Instrumentaliści współpracujący z Giulią Tellarini też pochodzą z rozmaitych krajów, a ona śpiewa po hiszpańsku, angielsku i francusku. Muzyka, którą razem tworzą, ma oddawać ducha miasta, które nigdy nie zasypia. A najprzyjemniejsze są nocne wędrówki po uliczkach, barach i klubach, w których sączy się muzyka.
W podobnym duchu opiewają stolicę Polski, a poznali ją dzięki wizytom koncertowym. W swej piosence wędrują tym razem po warszawskich nocnych klubach, popijają wódkę i zachwycają się urodą kobiet. Zapewne jednak nie odnieśli miłosnego sukcesu, bo dochodzą do wniosku, że „wszystkie Polki są wampirami, poznasz je po czarnym podniebieniu".
„Warszawa" zaskakuje więc w warstwie tekstowej, ale jej linia melodyczna wydaje się zbyt dobrze znana. Hiszpanie postanowili zdyskontować sukces „Barcelony", obie piosenki w niemal identyczny sposób starają się oddać rytm życia wielkiej metropolii.
Na szczęście w zestawie utworów drugiego albumu Hiszpanów znajdziemy piosenki bardziej świeże niż „Warszawa". Tytułowa „L'Arrabbiata", czyli „Wściekłość", jest, co prawda, zbyt spokojna, ale na pewno warto polecić więzienny song „Jail", utrzymany w stylistyce Toma Waitsa. A kandydatką na kolejny przebój jest finałowa piosenka „Maldita fe", w której Giulia z wdziękiem rozmawia z Bogiem.