Diabełek - bo tak nazywa się zwierzak - gości w Sejmie od dłuższego czasu, pojawił się tam już drugiego dnia nowej kadencji, o sprawie pisał jesienią "Super Express". Dopiero teraz jednak pracownicy hotelu poskarżyli się portalowi tvp.info

– Mógł nas przynajmniej poinformować, że zamierza trzymać tu zwierzę – stwierdził jeden z nich.

Łagodny jak Diabełek

Diabełek jest miniaturowym yorkshire terrierem. – Przecież nie zostawię go na tydzień w domu, gdy przyjeżdżam do Warszawy – tłumaczy poseł. Kiedyś żartem określił pupila mianem „kumpla zaczepno-obronnego", ale przekonuje, że pies jest wyjątkowo łagodny. – Nie gryzie, nie ujada i nie robi jakichkolwiek innych problemów – zaznacza.

Inaczej uważa anonimowy pracownik hotelu: "Co do tej łagodności, to można by dyskutować. Miniaturowe yorki z natury są dosyć porywcze".

O zwierzętach ani słowa

Dom Poselski nie ma regulaminu. Kilkanaście lat temu prezydium Sejmu wydało uchwałę regulującą kwestie zakwaterowania posłów, ale o zwierzętach nie ma w niej mowy. Dlatego trzymania psa nikt nie mógłby posłowi zabronić.

Tomaszewski nie rozumie zamieszania wokół Diabełka. – Nikt z obsługi nie zwracał mi uwagi, nie dostałem też w tej sprawie żadnego pisma – zapewnia. – Psa oficjalnie nie zgłosiłem, ale w hotelu sejmowym wszyscy o nim wiedzą. Pracownicy recepcji niejednokrotnie mnie z nim widzieli – zaznacza.