Wassermann tłumaczy w ten sposób dlaczego zdecydowała się przełożyć przesłuchanie Donalda Tuska przez komisję ds. Amber Gold, którą kandydatka na prezydenta Krakowa kieruje. Pierwotnie przesłuchanie miało odbyć się 2 października, na trzy tygodnie przed zaplanowaną na 21 października pierwszą turą wyborów samorządowych.

- Nie traktuję tego jako starcia. Dla mnie to zakończenie pewnej pracy, która została rozpisana przeszło dwa lata temu - mówi o przesłuchaniu Tuska Wassermann w rozmowie z Onetem.

Wassermann dodała, że "byłoby jej zdecydowanie łatwiej, gdyby obrady komisji zostały zakończone przed wrześniem". Podkreśliła przy tym, że gdy komisja ds. Amber Gold zaczynała pracę, wówczas "do głowy by jej nie przyszło, że będę kandydować na prezydenta Krakowa".

- Gdybym wtedy brała to pod uwagę, pewnie ułożyłabym to tak, żeby przed wakacjami 2018 r. komisja została zamknięta - zapewniła.

Wassermann podkreśliła, że po przesłuchaniu Tuska komisji pozostanie tylko przygotowanie raportu z prac.

- Jeśli wygram, pracę nad raportem skończą moi koledzy i koleżanki - dodała.

Wassermann podkreśliła też, że zależało jej na tym, aby "mieszkańcy Krakowa poznali jej program", a nie "kojarzyli ją z komisją ds. Amber Gold".