– Wygraliśmy po raz czwarty z wynikiem, który dobrze wróży, jeśli chodzi o przyszłość, a w szczególności o wybory parlamentarne – powiedział tuż po ogłoszeniu wyników exit poll Jarosław Kaczyński.

Swoją narrację o wyborach samorządowych przedstawił też lider PO Grzegorz Schetyna. – To początek drogi, zawsze o tym mówiliśmy. Dzisiaj robimy pierwszy krok, po tym jak założyliśmy Koalicję Obywatelską, zbudowaliśmy skuteczny anty-PiS. Dla wszystkich głównych graczy wybory samorządowe to pierwszy etap przed rozgrywką o władzę w 2019 roku – mówił.

Sejmiki dla PiS

PiS ma 32,3 proc., Koalicja Obywatelska 24,7 proc., PSL 16,6 proc., Kukiz'15 ma 6,3 proc., Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc., a SLD Lewica Razem tylko 5,7 proc. Frekwencja wyniosła 51,3 proc. PKW podała, że wyniki oficjalne poznamy najwcześniej we wtorek wieczorem.

Zgodnie z wynikiem exit poll przeprowadzonego przez IPSOS PiS zwyciężyło w dziewięciu sejmikach, w pozostałych wygrała Koalicja Obywatelska. PiS było górą na Dolnym Śląsku oraz m.in. w województwach świętokrzyskim i mazowieckim. Kluczowy – zwłaszcza wewnętrznie w głównych partiach – będzie podział mandatów i budowanie sejmikowych koalicji. Bo władza w sejmikach to nie tylko podział środków unijnych, ale też wpływ na wiele decyzji personalnych w wojewódzkich urzędach i agendach. PiS liczyło na przejęcie władzy w kolejnych dwóch, trzech sejmikach poza Podkarpaciem.

Lider PO Grzegorz Schetyna wielokrotnie powtarzał wcześniej, że chce rozbudowy koalicji o PSL i lewicę. Ale 16 proc. PSL w sejmikach daje Kosiniakowi-Kamyszowi mocną pozycję nie tylko w budowie koalicji, ale też w rozmowach o współpracy ze Schetyną przed wyborami do PE i do Sejmu. – Kluczowe dla wewnętrznego układu sił w PO będzie zbudowanie koalicji w 12, 13 sejmikach – mówi nam ważny polityk PO, podkreślając, że nastroje w partii są relatywnie dobre.

Politycy PiS oficjalnie mówią o sukcesie. Wewnątrz nastroje nie są jednak tak rewelacyjne. – Ten wynik, zwłaszcza w Warszawie, to cios w Zbigniewa Ziobrę, który będzie prowadził do wewnętrznych rozliczeń – mówi nam polityk PiS.

PO ma duże miasta, ale...

Autopromocja
Już w środę. Tylko w prenumeracie rocznej

Poradnik specjalny: Polski Ład - jak rozliczyć się z fiskusem

Zaprenumeruj

– Nie ma PiS-u w dużych miastach – mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników Tomasz Siemoniak. To obowiązujący „spin" Koalicji Obywatelskiej. Największym zaskoczeniem jest wynik Rafała Trzaskowskiego, który z 54 proc. wygrał już w I turze. Również w Łodzi (rekordowy wynik Hanny Zdanowskiej – 70,1 proc.), Wrocławiu, Poznaniu, Białymstoku i Lublinie kandydaci KO wygrywali w I turach. W PO politycy śmieją się, że Jacek Sasin (który mówił o tym, że Hanna Zdanowska nie będzie mogła objąć urzędu) i Zbigniew Ziobro tak pomogli w tych wyborach, że chcą być może przejść do Platformy. – To oni podbili nam najbardziej wyniki w dużych ośrodkach – mówi nam ważny polityk PO.

Ten obraz psują jednak dwa ważne miasta. W Gdańsku w II turze zmierzą się Paweł Adamowicz (36,7 proc.) i Kacper Płażyński (32,3 proc.). Porażkę poniósł Jarosław Wałęsa (25,3 proc.). W Katowicach popierany przez PiS Marcin Krupa wygrał w I turze z wynikiem 51,1 proc. Jarosław Makowski z PO ma tylko 24,4 proc. W Krakowie wygrał Jacek Majchrowski (43,7 proc.), na drugim miejscu jest Małgorzata Wassermann (33,6 proc.), z trzecim wynikiem – dobrym przy tak silnej polaryzacji – uplasował się Łukasz Gibała, który ma 16,8 proc. w badaniu IPSOS. Teraz na Krakowie i Gdańsku skupi się uwaga mediów ogólnokrajowych, a także uwaga PiS. Bo partia rządząca bardzo potrzebuje sukcesu w dużych miastach.